a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please untick here if you DO NOT wish us to contact you about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

Loading the player... If you can't see this video please get the Flash Player.

NEXT STORY

Life on Long Island

RELATED STORIES

Settling in in America
Julia Hartwig Poet
Comments (0) Please sign in or register to add comments

Daniela była jeszcze w szkole – była w przedostatniej klasie, nie – w ostatniej klasie – miała 15 lat i wyjeżdżała bardzo niechętnie. To tak się zdaje – Ameryka, Ameryka, ale nie każdy ma ten stosunek do tego, bo ona zresztą, no akurat miała bardzo... bardzo dobre stosunki ze swoimi przyjaciółmi i kolegami i koleżankami – zdaje się, że tam nawet pierwsze uczucia wchodziły w grę. Tak że ten wyjazd był dla niej dramatyczny i ja pamiętam, jak myśmy jeszcze mieszkali w tym hotelu, który był przydzielony dla uczestników seminarium – częściowo – pamiętam – mieliśmy bardzo dobre studio takie dwuipółpokojowe z kuchnią, luksusowe i ona spała w drugim pokoju i bardzo często na początku słyszałam, jak płacze nocą. Tak że bardzo się ciężko przystosowywała i ja już... był taki moment, że myślałam, że muszę ją odesłać do Polski, bo tego nie można wytrzymać – to było straszne. Jednak się w końcu przyzwyczaiła, chociaż zawsze mi miała za złe, że... że szkoła amerykańska jest gorsza od polskiej – co może mnie równie pocieszyć, jak i zasmucić, bo o szkole polskiej też mam różne wyobrażenia, ale był okres taki, kiedy te szkoły były rzeczywiście świetne.

Więc tę szkołę skończyła, budziła wśród tych profesorów nawet takie zmieszanie, bo kiedy dochodziło do współczesnej... znaczy literatury amerykańskiej, to ona była fantastycznie oczytana, ponieważ w domu rodzice mieli tę całą literaturę – Faulknera, Hemingwaya i oni właściwie patrzyli, co to jest za dziwny stwór, który siedzi gdzieś tam daleko, niewiadomo, w Pipidówce i zna te... tak że to... to było na jej korzyść. Potem przenieśliśmy się – to jeszcze nie dosyć – więc uczęszczaliśmy na seminarium i było to seminarium w którym zawarliśmy także różne znajomości międzynarodowe, które nawet częściowo przetrwały. Ale tylko kiedy minął nam okres stypendium, ciągle jeszcze mieliśmy zamiar być w Ameryce, ponieważ w Polsce niewiele się zmieniło i... i wtedy otrzymaliśmy takie zaproszenie do Drake University, który jest obok Iowa, obok... no, 50... 50 mil może. Takie... takie miasteczko – nic szczególnego – ale z uniwersytetem prywatnym, gdzie zaproszono Artura na wykłady – on prowadził wykłady: koniec... znaczy poezja europejska, koniec dziewiętnastego i początek dwudziestego wieku – natomiast mnie zaproszono na tak zwany writing program. No tu dopiero ja się drapałam w głowę, co ja mam tam robić, bo oczywiście nie było mowy, żebym ja ich uczyła pisania po angielsku – w dodatku, że sama piszę albo nie piszę, różnie bywa. Ale obmyśliłam sobie taki... miałam taki pomysł, że ponieważ to są ludzie, którzy mało w ogóle z literaturą mają wspólnego – że ja postaram się im pokazać ciekawe postaci i poezje różnych pisarzy europejskich.

No i zaczęliśmy od Rimbauda, a potem... poza tym ja miałam taką grupę dosyć szczególną, bo nikt nie wiedział, co to będzie i raczej ryzykował idąc do jakiejś tam cudzoziemki, która ma wykładać. No, ale zjawiła się grupa kilkunastu osób, co uważane było za bardzo dobre i to byli głównie – w dużej mierze – to byli tak zwani hipisi – bo ten... to hipisostwo to dotarło jednak do... z pewnym opóźnieniem do Iowa. No to byli... w każdym razie o takiej mentalności, którą sobie przyswoili. I muszę powiedzieć, że to było bardzo miłe zgromadzenie, ponieważ oni mnie otoczyli... otaczali ogromną życzliwością, a potem nawet byłam trochę zakłopotana, bo po tych moich wykładach dwie osoby – potem prosiłam ich, żeby napisali czy coś zyskali, bez podpisywania, czy coś zyskali na tym i... i czy to jakoś dla nich jest ważne – to dwoje z nich napisało: `Ja pod wpływem Pani wykładów przechodzę na humanistykę`, bo tam byli ludzie z różnych wydziałów. No to była dla mnie wielka przyjemność i nie tyle dla mnie, ile dla... dla poetów o których mówiłam – widocznie ich żywo zainteresowali.

Daniela was still at school, she was in her penultimate year, no... she was in her last year, she was 15 years old and was very unwilling to leave. It always seems like America, America, but not everyone has the same approach to it because she had very, very good relationships with her friends and I think the first tender feelings were beginning to stir. So that departure affected her very strongly and I remember when we were still staying in the hotel that had been assigned to participants in that seminar – we had a lovely two-and-a-half room apartment with a kitchen, it was a luxury, and she slept in the other room – in the beginning I would often hear her crying in the night. She found it very hard to acclimatise and I was... there came a moment when I thought perhaps I ought to send her back to Poland because it was becoming unbearable, it was terrible. However, in the end she got used to it but she always held it against me that school in America was worse than school in Poland, which both encourages me and saddens me because I have all sorts of ideas about schools in Poland but there was a time when indeed they were wonderful.

She graduated from that school where her teachers were amazed, since when it came to contemporary American literature, she was fantastically well read because her parents had all of this literature at home: Faulkner, Hemingway, and her teachers looked at this strange creature who came from some place tucked away in the back of beyond and who knows all of these writers, so it was to her advantage. After that, we moved, this wasn't enough, so we participated in a seminar and here we made many international friends, friendships which in part have lasted. But evenonce our grant had ended, we still intended to remain in the States because not much had changed in Poland, that we then received an invitation to Drake University which is close to Iowa, about 50 miles from there. It was a small town, nothing special but with a private university where Artur was invited to give lectures. He lectured on European poetry, the end of the 19th and beginning of the 20th century, whereas I was invited to run what was called a writing program. This presented me with a conundrum, what was I to do there? Because, of course, there was no question of me teaching them to write in English since I myself sometimes write or don't write, it varies. But I decided, I had this idea that since these were people who had little in common with literature, I'd try to show them interesting figures and the poetry of various European writers.

So we started with Rimbaud and then... I had quite a specific group because nobody knew what would come of this and they were taking something of a risk by going to some foreign woman who was giving lectures. Still, over 10 people turned up, which was considered to be very good, and they were mostly what would have been called hippies because the hippy culture had belatedly reached Iowa, and they'd adopted this mentality. I have to say that this was a very pleasant group because they showed me enormous kindness, and I was even a little troubled because after my lectures two people – I'd asked them to write anonymously if they'd benefitted from this and whether it was somehow important to them – so two people wrote that my lectures had made them decide to switch to humanities, because the people there were from different faculties. This pleased me greatly and it was a compliment to the poets about whom I spoke and who had clearly aroused an interest in these students.

Born in 1921 to a Polish father and a Russian mother, Julia Hartwig is a Polish poet, essayist, translator and author of children's books. She studied at the University of Warsaw, the Catholic University in Lublin and the Jagiellonian University in Kraków. Czesław Miłosz called her 'the grande dame of Polish poetry'. Julia Hartwig is one of the few poets in Poland who makes masterly use of poetic prose. She has translated poems by Apollinaire, Rimbaud, Max Jacob, Cendrars and Supervielle, and has published monographs on Apollinaire and Gerard de Nerval. She has also translated from English, and published a large anthology of American poetry which she co-edited in 1992 with her late husband, the poet Artur Międzyrzecki.

Listeners: Andrzej Wolski

Film director and documentary maker, Andrzej Wolski has made around 40 films since 1982 for French television, the BBC, TVP and other TV networks.  He specializes in portraits and in historical films.  Films that he has directed or written the screenplay for include Kultura, which he co-directed with Agnieszka Holland, and KOR which presents the history of the Worker’s Defence Committee as told by its members.  Andrzej Wolski has received many awards for his work, including the UNESCO Grand Prix at the Festival du Film d’Art.

Tags: USA, Poland, Iowa, Drake University, Artur Międzyrzecki, , William Faulkner, Ernst Hemingway, Arthur Rimbaud

Duration: 4 minutes, 19 seconds

Date story recorded: June 2010

Date story went live: 14 June 2011