a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

My political evolution

RELATED STORIES

The plan by Solidarność to save Poland
Jacek Kuroń Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

Jest taki pogląd, że w Polsce ludzie mało pracują – to jest bzdura. Przeciętny Polak po to, aby dostać do garnka to, co w tym garnku musi mieć, żeby żyć, a więc niewspółmiernie mniej niż przeciętny zachodni Europejczyk, musi o wiele, wiele więcej energii wydać, sił, nerwów i wszystkiego. No, a że z tego co robi w jego zakładzie nie wychodzą owoce, to nie on jest winien. To że z tego, co on robi po południu w godzinach, poza godzinami, biega, szarpie, że często niszczy to, co wyprodukował przedtem, to też nie jego wina. To jest wina systemu, który to wszystko niszczy, to jest w ogóle rekord świata jeśli chodzi o niszczenie. No więc z tego wszystkiego wyrasta olbrzymie zmęczenie ludzi, olbrzymie zmęczenie ludzi. Biorąc teraz razem całą tę sytuację, wynika z niej tak: po pierwsze, najprościej, najłatwiej w takich warunkach, bo to jest prosta sprawa, rząd nie uznaje pluralizmu, deklaruje to często, społeczeństwo polskie jest pluralistyczne – znaczy rząd nie uznaje społeczeństwa, którym rządzi. Nie chce przy tym sobie społeczeństwa zmienić, no to my powinniśmy zmienić rząd i takich facetów, z takimi pomysłami na zachodzie Europy to owszem paru jest. No tylko że wtedy musielibyśmy wygrać na pięści ze Związkiem Radzieckim, na co na razie nie mamy ochoty. I dojrzałość polskiego... nasza dojrzałość, która się wiąże z organizacją właśnie... Następstwem tej dojrzałości jest to, że my tej awantury nie zaczynamy i potrafimy nie zaczynać tej awantury. Potrafimy działać, być, nie zaczynając awantury. To jest wielka sztuka. No, a nie możemy zmienić rządu, to co możemy zrobić? Oczywiście, zmusić go do tego, aby rządził sensownie. Ale jak go mamy zmusić, skoro ten rząd jest niewrażliwy, niesłychanie mało wrażliwy na naciski społeczne. Wszelkiego typu demonstracje, strajki są w tych warunkach o tyle mało skuteczne, że są demonstracją woli narodu wobec władzy, która tą wolę świadomie i z premedytacją podeptała. W związku z powyższym, co możemy zrobić? No, niestety tylko jedno. Mamy zorganizowane społeczeństwo, a istnieją w tym kraju pewne sfery samorządności, które władza stworzyła i mając nadzieję, że będą fikcją utrzymuje. Trzeba teraz podjąć walkę o wszystkie sfery samorządności, o samorządy zakładowe, o samorządy lokalne, o wszelkiego typu związki i instytucje, w których istnieją elementy samorządów, wyjąwszy te instytucje, które są skompromitowane kompletnie, no więc oczywiście partie, a więc oczywiście związki socjalistycznej młodzieży, a więc oczywiście związki no te zawodowe, nowe – to są instytucje, których nie ruszymy. W pozostałe trzeba wchodzić i o nie walczyć, PTTK, ochrona środowiska, towarzystwa społeczno-kulturalne różnego typu, naukowe, stowarzyszenia różnego typu, no a przede wszystkim samorząd gospodarczy i lokalny. Na razie w pierwszym etapie, chodzi tylko o to, żeby je zdobyć, nie w tym sensie, że tam wejdą ludzie "Solidarności", tylko w tym sensie, że wejdą autentyczni przedstawiciele społeczeństwa. Co oczywiście będzie znaczyć niesłychanie często, na ogół w różnych środowiskach działaczy "Solidarności", choć już nie tylko, bo dorasta młode pokolenie, które już w "Solidarności" nie było i trzeba wiedzieć, że oni wchodzą w "Solidarność". No następna sprawa, następny krok to w momencie, kiedy one się... kiedy będzie pewna ilość, znacząca tego typu samorządowych instytucji to one muszą się ze sobą porozumieć jawnie, co nie znaczy za zgodą władz. Właśnie w tej szarej strefie w której działał kiedyś KOR, a dziś działają KOP-y – komitety obrony przeciw przemocy różnego typu, jawnie, wyraźnie, porozumiewają się ze sobą samorządy tego samego... tych samych gałęzi, tego samego resortu, wreszcie w całym przemyśle, w całej gospodarce. I porozumienie wszystkich samorządów. I wtedy... na tę chwilę trzeba wypracowywać program odbudowy kraju, bo to jest to, co my musimy robić: odbudować kraj, który został przez 40 lat władzy komunistycznej zrujnowany. Taki program można by wysunąć już dziś, tylko nie mamy dla niego podmiotu. Dla kogo ten program mamy robić, dla rządu? Ten program trzeba przygotowywać i on się przygotowuje i trzeba go postawić przed tym całym ruchem tak jak on funkcjonuje i wtedy, z tym, że to – ja mówię cały ruch, czyli cały ruch – i nadziemny, i podziemny, i prasa, i wszyscy działają w tej chwili przede wszystkim, mają... powinny działać w tej chwili, bo dzisiaj działają na jednym froncie na walkę o samorządne instytucje. A drugi etap to te samorządne instytucje się porozumiewają i od wewnątrz wymuszają na władzy to, aby była władzą, to znaczy, aby ratowała kraj w porozumieniu ze społeczeństwem, które wywalczyło sobie sfery samorządności, czyli pola inicjatywy. To jest trudny program bardzo z dwóch powodów. Po pierwsze on trwać musi, a my nie mamy czasu, bo ta degrengolada następuje coraz prędzej. Po drugie, on wymaga zaangażowania się w działanie społeczne w jawnych instytucjach, a to niesłychanie skompromitowane – ludzie nie chcą współpracować z "czerwonym", ludzie mają dość, ludzie uciekają z PRL tą metodą, że uciekają od państwa, no. Trzeba wydać aż ustawę o tym, że absolwent wyższej uczelni musi 10 lat pracować w gospodarce uspołecznionej, ponieważ absolwenci nie zatrudniają się w państwowych firmach, hodują kwiatki, malują mieszkania. Przełamać ten trend będzie niesłychanie trudno, być może się nie uda, ale to jest jedyne co możemy zrobić, innego wyjścia nie ma.

There's this view that people in Poland don't work very much. That's rubbish. For an average Pole to get hold of what he needs to get hold of to put in his pot so that he can have enough to eat, which is a whole lot less than the average Western European, he has to use up a great deal more energy and strength and it costs him more aggravation. It is not his fault that the work he does in the factory doesn't bear any fruit, that what he does in the afternoon, out of hours, running around, struggling, often destroying what he had already made, and this, too, wasn't his fault. It is the fault of the system that destroyed everything, it holds the world record for destructiveness. This generates an enormous weariness in the people. An enormous weariness. When you look at the whole situation, this is what you see: first, the simplest, the easiest in these circumstances, because this is a straighforward issue, the government does not acknowledge pluralism, it often announces this, Polish society is pluralistic, and so this means the government does not recognise the society it governs. It doesn't want to change society, so we ought to change the government, and there are a few guys in Western Europe who think like this, that's true, except that we'd first have to win in a fight with the Soviet Union, and we don't really fancy that at the moment. The maturity of the Polish, our maturity which is linked with organising, this maturity leads to the fact that we don't start this fight and we know how to avoid starting it. We are able to function, to exist without starting a fight. This is a great skill. But we can't change the government, so what can we do? Obviously, we have to force it to govern in a more sensible way. But how are we to force it when this government is insensitive, incredibly insensitive to social pressure. Any kind of demonstration or strike under these circumstances was fairly ineffective because they are a demonstration of the will of the nation against the authorities who had deliberately and with premeditation trampled on the nation's will. In view of this, what could we do? Unfortunately, there was only one thing. We have an organised society and in this country there are certain areas of self-government which the authorities created and in the hope that they would be fictitious, they have maintained them. So now we have to fight for self-governance in all these areas, in factories, locally, every type of union and institution in which there are elements of self-government, and we have to leave out those institutions that are completely compromised, which meant the Party of course, and the union of socialist youth and those new worker's unions. Those were institutions that we wouldn't touch. The rest needed to be accessed and fought for: PTTK, environmental groups, all kinds of social-cultural groups, scientific associations, various societies, and above all economic and local self-governing groups. For the time being, in the initial stage all that matters is to claim it, not in the sense of having people from Solidarność going in there but that there would be authentic representatives of society there. In a lot of cases, in general, in many situations this meant Solidarność activists but not only because a new generation was growing up which hadn't been in Solidarność but were joining it. The next issue, the next step needs to be taken when there will be a certain number, starting, this type of self-governing institutions have to communicate openly with each other, which doesn't mean with the approval of the government. It's in that grey area where once KOR was active but where now KOP functions - defence committees against all kinds of violence, openly, clearly, self-governing bodies from the same branches communicating with one another until finally it'll encompass all of industry, the whole economy. And communication between all the self-governing bodies. And then for that time, we need to work out a programme for rebuilding the country, because that is what we need to do, we need to rebuild the country which has been destroyed by 40 years of communist rule. This kind of programme could be put forward today but we don't have a subject for it. Who are we meant to be running this programme for, the government? This programme has to be prepared and it's being prepared and it has to be presented to the whole movement the way it functions and then, only it has to... I'm saying the whole movement, and that means the whole movement both its overt and its covert elements, and the press and everyone is active right now above all, they must be active at this moment because today they are active on one front in the battle for self-government for institutions. The second stage is for these self-governing institutions to communicate and to force the authorities from the inside, to make the authorities save the country in agreement with society which has won for itself areas of self-government which means places of initiative. This is a very difficult programme for two reasons. Firstly, because it has to last but we don't have the time because this shambles its progress with increasing speed. Secondly, it calls for the engagement of social activity in overt institutions which are incredibly compromised and people don't want to co-operate with the 'reds', people have had enough, people are escaping the PRL in this way by turning away from the country. It's reached the point where a law has to be passed saying a college graduate has to work for 10 years in social institution because graduates are not working in state companies but are working in nurseries or decorating people's houses. It will be incredibly difficult to break this trend, perhaps it won't work but that's all that we can do, there is no other way. And that's all I have to say.

The late Polish activist, Jacek Kuroń (1934-2004), had an influential but turbulent political career, helping transform the political landscape of Poland. He was expelled from the communist party, arrested and incarcerated. He was also instrumental in setting up the Workers' Defence Committee (KOR) and later became a Minister of Labour and Social Policy.

Listeners: Marcel Łoziński Jacek Petrycki

Film director Marcel Łoziński was born in Paris in 1940. He graduated from the Film Directing Department of the National School of Film, Television and Theatre in Łódź in 1971. In 1994, he was nominated for an American Academy Award and a European Film Academy Award for the documentary, 89 mm from Europe. Since 1995, he has been a member of the American Academy of Motion Picture Art and Science awarding Oscars. He lectured at the FEMIS film school and the School of Polish Culture of Warsaw University. He ran documentary film workshops in Marseilles. Marcel Łoziński currently lectures at Andrzej Wajda’s Master School for Film Directors. He also runs the Dragon Forum, a European documentary film workshop.

Cinematographer Jacek Petrycki was born in Poznań, Poland in 1948. He has worked extensively in Poland and throughout the world. His credits include, for Agniezka Holland, Provincial Actors (1979), Europe, Europe (1990), Shot in the Heart (2001) and Julie Walking Home (2002), for Krysztof Kieslowski numerous short films including Camera Buff (1980) and No End (1985). Other credits include Journey to the Sun (1998), directed by Jesim Ustaoglu, which won the Golden Camera 300 award at the International Film Camera Festival, Shooters (2000) and The Valley (1999), both directed by Dan Reed, Unforgiving (1993) and Betrayed (1995) by Clive Gordon both of which won the BAFTA for best factual photography. Jacek Petrycki is also a teacher and a filmmaker.

Tags: Solidarność, Poland, Party, PRL, KOP, KOR

Duration: 5 minutes, 55 seconds

Date story recorded: 1987

Date story went live: 12 June 2008