a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

The events of March '68

RELATED STORIES

Dziady and the fight for the national traditions
Jacek Kuroń Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

Powiem naprzód jak to było. Otóż było to tak, że w pewnym właśnie miało być ostatnie przedstawienie i przybiegli do mnie tam jacyś komandosi, Tereska Bogucka, Witek Górecki i ktoś jeszcze i powiedzieli mi, że właśnie ma być to ostatnie przedstawienie jutro, czy pojutrze. Jakaś młodzież, nasi znajomi ze szkoły teatralnej głównie, szykują się zrobić demonstrację. Robić plakaty, transparent "żądamy dalszych przedstawień" i potem wezwać publiczność, żeby udała się pod pomnik Mickiewicza tłumem. Myśmy byli przeciw demonstracji wówczas, to było nasze październikowe doświadczenie. Uważaliśmy, że to nie jest miejsce i czas, że to się podkładamy pod pałki, a niewiele osiągamy, mały zasięg jest tego, co my możemy zrobić taką demonstracją. No ale ja mam taki obyczaj od dawna już z harcerstwa pewnie wyniesiony, że nie należy mówić nie, ale najwyżej składać inną propozycję, lepszą. W związku z tym wpadłem na pomysł petycji. Tą petycję od razu na miejscu zredagowali, mówiła ona, że odcinamy się od, że protestujemy przeciwko zdjęciu Dziadów, niszczeniu czy zakazywaniu, czy tłumieniu postępowych tradycji narodu polskiego. Chcieliśmy się tu odciąć od całych możliwych nacjonalistycznych historii z tym faktem związanych. Bo trzeba powiedzieć, że nasza młodzież była bardzo uwrażliwiona na nacjonalizm, na te nacjonalistyczne nastroje i dlatego... i nie było wcale pewne, czy jak się komandosi zbiorą żeby uchwalić tego, taka była zasada i problem takiego ruchu, który jest niesformalizowany, nie ma do niego przynależności. Bardzo dobra zasada ruchu dla agitacji, propagandy, dla rozpowszechniania się to niesłychanie dobrze jak taki ruch działa, ale on ma tą słabość, że jest w nim bardzo trudno podejmować decyzje, tak żeby one były demokratyczne. Bo kto ma uczestniczyć, kto musi uczestniczyć w decyzji, kto ma prawo podjąć decyzję? No więc przychodziło tak kilkanaście, kilka dwadzieścia parę osób i one podejmowały decyzję, ale oczywiście inni mogli zaprotestować, dlaczego tamci. To jest ten problem, który mocniej jeszcze wyjdzie przy KOR-ze, to jest ten problem taktyki ruchu, niesłychanie ważny. Otóż, miało to być, musiało – no nie mogliśmy to w pięć czy sześć osób ruszyć, trzeba było zebrać cały ten aktyw komandoski i nie było wcale takie pewne czy ci komandosi przyjmą to zbieranie petycji, to ważne, zaraz się okaże dlaczego ważny ten problem. Niemniej ten pomysł z petycją wymyśliliśmy przed południem. Tam oni pobiegli tłumaczyć tym, co szli na Dziady, żeby nie robić demonstracji, ale demonstracja się odbyła. Nasi ludzie zresztą też w niej wzięli udział, zostali następnego dnia rano zatrzymani i w momencie kiedy zostali zatrzymani, to zebraliśmy się w składzie tych, którzy ocaleli z pogromu, ja nie byłem na tym przedstawieniu i postanowiliśmy, ja wtedy powiedziałem: "To trzeba zbierać petycję", już podpisy. Bo to będzie sposób informowania młodzieży w Warszawie o co chodzi i mobilizowania jej do obrony tych, którzy siedzą. To jest najlepszy sposób. I to znowu zasada taktyczna, która potem wielką rolę odgrywała w KOR-ze, że na każdą ich ofensywę odpowiada się kontratakiem, nie biernie tylko kontratakiem, nie o uwolnienie, tylko o przedstawienia występujemy, w tym wypadku ta aktywność, to wychodzenie do przodu na tym to polega. No zaczęliśmy zbierać petycje bez decyzji wszystkich. Chłopców wypuszczono po paru... chłopców i dziewczyny wypuszczono po paru godzinach. Przez kolegia dostali po kilkadziesiąt tysięcy grzywny i pieniądze demonstracyjnie na dziedzińcu Uniwersytetu zbierano. Petycja była w imieniu "my – akademicka młodzież Warszawy". Zaczęto je zbierać na Politechnice, na SGGW, na wszystkich tych uczelniach. Było to bardzo trudne, bo już była sesja, kończyła się sesja. No niemniej stało się coś, co Karol... przed czym Karol jakby ostrzegał. Karol zawsze mówił: "Oni nam zrobili kordon sanitarny wokół Uniwersytetu. My se mamy teraz wolność i demokrację na Uniwersytecie, ale jak wyjdziemy poza ten kordon, to nas złamią". Myśmy wtedy w tym momencie kordon sanitarny złamali. To nie o to chodzi, żeśmy poszli zbierać te petycje po tych akademikach i domach i innych uczelniach. To dużo ważniejsza sprawa jest... dużo ważniejsza polega ona na tym, że nagle stało się jasne dla całej Polski zupełnie, że są tacy którzy walczą o co walczą... o tradycje narodowe przeciw zdjęciu Dziadów, nagle oni dali nam wiatr w żagle.

I'll start by telling you how it was first. It happened like this. The moment had arrived for the last performance, and a few commandos came to see me, Tereska Bogucka, Witek Górecki and somebody else, to tell me that the last performance was going to take place tomorrow or the day after, and some young people, mainly friends of ours from drama school were getting ready to lead a demonstration. They'd made banners reading, 'We demand more performances'. Afterwards, they were going to call on the public to march in a crowd to the statue of Mickiewicz. At the time, we were opposed to any demonstrations, this was our experience from October. We believed this wasn't the time nor the place, that we'd be asking for it from the riot police and would achieve very little since the range of this kind of a demonstration would have been small. Nevertheless, I have a habit from a long time ago which I probably learned while I was in the scouts, of never saying no but just of putting forward a different proposal, a better one. Therefore, I came up with the idea of a petition. They put this petition together on the spot. It said that we were distancing ourselves from, that we were protesting about the closing of Dziady, the destructioin or banning or stifling of the progressive traditions of the Polish nation. We wanted to cut ourselves off from any possible nationalist goings-on associated with this fact. I have to point out that our youth was very sensitive about nationalism and nationalistic attitudes, and that's why... And there was no guarantee that when those commandos got together to reach an agreement, that was the rule and the problem of that sort of movement which wasn't formalised and had no membership. It was a very good rule of a movement for agitating, propaganda, awareness raising, it worked extremely well in those cases, but it had a weakness: it was very difficult to take any democratic decisions. Who is to participate, who has to participate in the decisions, who has the right to make decisions? So a group of around twenty people came and they made the decisions, but others could, of course, protest at why it was those people. This was the problem that would be even more of an issue when KOR was formed, the problem of the tactics of a movement, which is incredibly important. It was supposed to be, it had to be - we weren't able to get this going with just five or six people so we had to get all those commandos although there was no guarantee that they would agree with having a petition; in a moment, it'll become clear why this problem was so significant. Nevertheless, we came up with this idea of the petition before noon. They shot off to tell the people going to see Dziady not to do the demonstration, but the demonstration took place anyway. Our people were there, too, and the following morning they were detained. Once they were detained, those of us who had avoided the pogrom got together, I hadn't been to that performance, and we decided, I said we need to start the petition, collecting signatures. This will be a way of informing the youth of Warsaw of what was at stake, and of getting them to defend those who'd been banged up. This was the best way. Again, it was a tactical principle which played a major role in KOR whereby we answered each of their offensives with a counter-attack, not passively but with a counter-attack, and we weren't demanding the release of our friends, but the continuation of the performances; in this case, this was what our activity entailed. We began collecting signatures for our petition without a unanimous decision. The boys were released, the boys and girls were released after a few hours. They were later fined several thousands zloties each and this money was ostentatiously collected in the university courtyard. The petition was in our names - the students of Warsaw, and we began collecting signatures at the polytechnic, the SGGW, in all the places of higher education. It was a very hard thing to do because people were sitting exams and these were coming to an end. However, something happened, something about which Karol had warned us. Karol had always said - he had set up a cordon around the university. Within the boundaries of the cordon, we were free and democracy ruled at the university, but if we were outside of this cordon, they would break us. At that moment, we disrupted the cordon. It wasn't because we were collecting signatures on our petition by going around student halls, and houses and other colleges. It was a far more important matter, far more important. What happened was that suddenly it became clear to the whole of Poland that there were those who were fighting back. What were they fighting for? For national traditions, and against the suspension of performances of Dziady. Suddenly, they'd put wind in our sails.

The late Polish activist, Jacek Kuroń (1934-2004), had an influential but turbulent political career, helping transform the political landscape of Poland. He was expelled from the communist party, arrested and incarcerated. He was also instrumental in setting up the Workers' Defence Committee (KOR) and later became a Minister of Labour and Social Policy.

Listeners: Marcel Łoziński Jacek Petrycki

Film director Marcel Łoziński was born in Paris in 1940. He graduated from the Film Directing Department of the National School of Film, Television and Theatre in Łódź in 1971. In 1994, he was nominated for an American Academy Award and a European Film Academy Award for the documentary, 89 mm from Europe. Since 1995, he has been a member of the American Academy of Motion Picture Art and Science awarding Oscars. He lectured at the FEMIS film school and the School of Polish Culture of Warsaw University. He ran documentary film workshops in Marseilles. Marcel Łoziński currently lectures at Andrzej Wajda’s Master School for Film Directors. He also runs the Dragon Forum, a European documentary film workshop.

Cinematographer Jacek Petrycki was born in Poznań, Poland in 1948. He has worked extensively in Poland and throughout the world. His credits include, for Agniezka Holland, Provincial Actors (1979), Europe, Europe (1990), Shot in the Heart (2001) and Julie Walking Home (2002), for Krysztof Kieslowski numerous short films including Camera Buff (1980) and No End (1985). Other credits include Journey to the Sun (1998), directed by Jesim Ustaoglu, which won the Golden Camera 300 award at the International Film Camera Festival, Shooters (2000) and The Valley (1999), both directed by Dan Reed, Unforgiving (1993) and Betrayed (1995) by Clive Gordon both of which won the BAFTA for best factual photography. Jacek Petrycki is also a teacher and a filmmaker.

Tags: Dziady, KOR, Warsaw, SGGW, Teresa Bogucka, Witold Górecki

Duration: 4 minutes, 35 seconds

Date story recorded: 1987

Date story went live: 12 June 2008