a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

March '68 - strikes and demonstrations

RELATED STORIES

The events of March '68
Jacek Kuroń Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

Jeśli więc oni robili jakąś... jakiś scenariusz mieli, przy którym zdejmowali Dziady, to jednego nie wzięli pod uwagę, że my się to włączymy. I mieli rację. Później Kępa przemawiał w tym pierwszym przemówieniu zaraz po Marcu... zaraz po Marcu i mówił, że to nihilistyczne, antynarodowe, kosmopolityczne środowiska podjęły fałszywy sztandar. Oni nie są wcale obrońcy, oni są przeciwnikami tradycji narodowej. Miał rację w tym sensie, że rzeczywiście kiedyśmy się zeszli już – myśmy się już mogli zejść, już petycja była w biegu, już jej nie można było zatrzymać – no, wiele osób wyrażało różne żale w tej sprawie, mówiąc, że nacjonalizmu w tym kraju jest i tak dość, że my nie mamy powodu podniecać. I wtedy w głosowaniu zwyciężyło zdanie, że robimy tą petycję i kontynuujemy tą akcję, tak jakby już nie było odwrotu, a to niewielką większością głosów żeśmy wygrali. Więc jeżeli im chodziło o to, żeby jakaś tam osoby, ktoś zaprotestował, a Moczar może miałby wystąpić jako człowiek, który będzie bronił – to tak, ale to im zostało pokrzyżowane, bo zaczęliśmy to my, a oni już tu w tej sytuacji, kiedy myśmy ten sztandar podjęli, Moczar już tego nie mógł bronić. No a za chwilę... Aha, bo ta cała akcja, bo to podpisy to nie wszystko. Bo natychmiast ukazały się takie ogłoszenia, takie oświadczenia, ulotki ZMS-u, wieszane, przylepiane na tych ich tablicach różnych, ZMS uniwersyteckiego, w którym ZMS protestował, demaskował nas, jako Żydów właśnie, wrogów narodu, obcych agentów. Myśmy na te ulotki odpowiedzieli. I zaczęła się wojna ulotkowa na wszystkich uczelniach wtedy nas, coś tam przeciw nam pisały i myśmy przeciw nim pisali. Odpowiadali i my wychodzili z naszą propagandą. Przy czym zabawa polegała na tym – pisało się ulotkę i potem kto chciał, pisał to na maszynie i kto chciał, chodzi i przyklejał. Tak że masowość tej akcji, a była to masowa akcja, polegała na tym, że się po prostu masowy udział w tej imprezie zrobił. Te ulotki, które się podobały bardziej, rozchodziły się bardziej, te które mniej rozchodziły się mniej. I myśmy tu naszą ideologię w tym całym układzie wykładali. I ta cała kampania, to zbieranie podpisów, rozlepianie tych ulotek, podpisów w Warszawie zebrano cztery tysiące pięćset, a we Wrocławiu ponad... też ponad tysiąc, do innych miast żeśmy nie dotarli, ale wieść dotarła i ona przygotowała, ona tu odegrała niesłychanie doniosłą rolę. Bo taka ideologia zasadnicza Marca. I w tej sytuacji oni się już musieli z nami rozprawić, musieli. Do tej pory oni nie chcieli się rozprawić z Uniwerkiem, bo w związku z solidarnością profesury z nami to rozprawienie musiałoby mieć bardzo spektakularne rozmiary. Spektakularne rozmiary na Uniwersytecie Warszawskim na Krakowskim Przedmieściu to ze względu na geograficzne położenie i społeczne położenie tego byłoby fajerwerkiem na cały kraj. I sami oni takiego fajerwerku nie chcieli zrobić, bo wciąż zdobyczą Gomułki, której on się trzymał kurczowo było to, że nie ma więźniów politycznych, nie wsadza, nie bije, nie represjonuje, nie ma terroru. Że to z tym on skończył, a musiałby tą politykę zmienić. Sam z siebie on tego nie chciał. W tej sytuacji on musiał, no bo po prostu wyrosła mu nagle, nagle pod bokiem, okazało się, że my stoimy na czele kraju, choć jeszcze tego nie było, jeszcze tak, my wszyscy żeśmy sobie z tego do końca nie zdawali sprawy, jakie znaczenie, znaczy jak wielkie jest to poparcie. Natomiast, że to jest słyszalne w kraju, to myśmy wiedzieli doskonale. Wtedy, no, wiedzieliśmy, że idziemy do rozprawy, że idziemy do zwarcia, nie wiedzieliśmy jakie ono będzie i wiadomo było, że teraz już czas, miejsce i okoliczność wyznaczą sekretarze i generałowie.

If they were, they had planned a situation in which they were going to stop further performances of Dziady, then there was one thing they hadn't taken into account: our involvement. And they were right. Later, Kępa gave a speech, it was his first speech just after March, just after March and he said that those nihilistic, antinational, cosmopolitan circles were bearing a fake banner. They weren't defenders, they were opponents of national traditions. He was right in the sense that when we got together, we could do that by then, the petition had been set in motion and we couldn't halt it. Lots of people expressed their dissatisfaction with this saying there was enough nationalism in the country already, there's no reason for us to excite more. Then we voted and the idea to do the petition and to carry on with our operation was carried as if there was no way out any longer, although we only won the vote by a very small number. So if their intention had been for someone to protest and then for Moczar to come out and speak in defense that would have been alright, but their plans went wrong because we started to do that and once we lifted that particular banner, Moczar was no longer able to. Ah yes, this whole operation, these signatures that wasn't everything. Announcements appeared immediately, declarations and flyers prepared by the ZMS and displayed everywhere by the university ZMS, in which they were protesting, exposing us as Jews, as enemies of the nation, foreign agents. We responded to these flyers. This started off a war of the flyers in every university, some were against us and we'd reply by attacking them. They'd reply and so we'd respond with our own propaganda. The way this worked was that a flyer would be written, then whoever wanted to would type it up and then whoever else wanted to would go and post it up. This was a mass movement with a mass involvement. Those flyers that people preferred were distributed faster whereas those people didn't like so much didn't go so quickly. And in this way we were presenting our ideology. This whole campaign of collecting signatures, posting up flyers, we collected 4,500 signatures in Warsaw, well over 1,000 in Wrocław, we didn't get to any other cities but news of this reached them and this prepared people for March, this news played a far-reaching role. There was the basic ideology of March. In this situation, they had to respond to us, they had to. Until then, they hadn't wanted to deal with the university because of the professors' solidarity with us; if they had dealt with that, it would have been spectacularly large. At the University of Warsaw in the Krakowskie Przedmieście it would have been spectacularly large because of its geographical and social location and so would have gone off across the country. They didn't want to be responsible for this themselves because Gomułka's trump card was still that there were no political prisoners, no one gets locked up, there are no beatings, no repression, no terror. He brought this to an end himself, he had to change this policy although he didn't want to. But in that situation, he had to because it suddenly appeared right there next to him when it became clear that we were heading the country although it wasn't quite like that yet; we weren't fully aware of the significance, of how great this support was. We did, however, realise that this was resounding throughout the land. We knew we were heading for a battle but we didn't know what it would be like, we just knew that the time had come - the secretaries and the generals would decide where and under what circumstance it would take place.

The late Polish activist, Jacek Kuroń (1934-2004), had an influential but turbulent political career, helping transform the political landscape of Poland. He was expelled from the communist party, arrested and incarcerated. He was also instrumental in setting up the Workers' Defence Committee (KOR) and later became a Minister of Labour and Social Policy.

Listeners: Jacek Petrycki Marcel Łoziński

Cinematographer Jacek Petrycki was born in Poznań, Poland in 1948. He has worked extensively in Poland and throughout the world. His credits include, for Agniezka Holland, Provincial Actors (1979), Europe, Europe (1990), Shot in the Heart (2001) and Julie Walking Home (2002), for Krysztof Kieslowski numerous short films including Camera Buff (1980) and No End (1985). Other credits include Journey to the Sun (1998), directed by Jesim Ustaoglu, which won the Golden Camera 300 award at the International Film Camera Festival, Shooters (2000) and The Valley (1999), both directed by Dan Reed, Unforgiving (1993) and Betrayed (1995) by Clive Gordon both of which won the BAFTA for best factual photography. Jacek Petrycki is also a teacher and a filmmaker.

Film director Marcel Łoziński was born in Paris in 1940. He graduated from the Film Directing Department of the National School of Film, Television and Theatre in Łódź in 1971. In 1994, he was nominated for an American Academy Award and a European Film Academy Award for the documentary, 89 mm from Europe. Since 1995, he has been a member of the American Academy of Motion Picture Art and Science awarding Oscars. He lectured at the FEMIS film school and the School of Polish Culture of Warsaw University. He ran documentary film workshops in Marseilles. Marcel Łoziński currently lectures at Andrzej Wajda’s Master School for Film Directors. He also runs the Dragon Forum, a European documentary film workshop.

Tags: Dziady, ZMS, Warsaw, Wrocław, University of Warsaw, Krakowskie Przedmieście, Józef Kępa, Mieczysław Moczar, Władysław Gomułka

Duration: 3 minutes, 59 seconds

Date story recorded: 1987

Date story went live: 12 June 2008