a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

Large-scale internment

RELATED STORIES

Death of Janek Rodowicz
Jan Józef Lipski Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

After a significant delay, once the PSL [Polskie Stronnictwo Ludowe (Polish People's Party)] had been disbanded, there came a strong attack on the AK [Armia Krajowa (Home Army)]. There were too many AK members to arrest them all, I was only a low-ranking soldier but I was somewhere in their files. But as who? Well, as an insignificant individual. So I was able to avoid any kind of victimisation, but there was a moment when those friends with whom I'd decided that we would not continue our clandestine activities and that we wouldn't make any preparations for future armed struggles nor even get involved in political resistance, but that we'd do something else, there was a moment when we began to doubt that we'd made the right decision and started to seriously consider, even though it was too late by then, whether to simply go and join the units that could still be found here and there in the woods. The situation was that one of the members of Grey Ranks, whom I'd known very well before the war since he was the first cousin of my very good friend, Janek Rodowicz whose code name was Anoda, when all the arrests occurred after everyone came out into the open, including soldiers from Kedyw [Kierownictwo Dywersji (Directorate for Diversion)] and from various operational cells of the AK, those who, in a word, recognised the lifestyle of a member of the Gestapo, who was to be shot the following week. That was the type of intelligence service it was.

Following a wave of arrests, news reached us about dreadful things that were happening as a result, suddenly, it turned out that Janek Rodowicz was dead. His family was informed that he'd committed suicide by jumping out of a window on Koszykowa Street. At that time, I didn't yet know the ministry at Koszykowa but I got to know it in... towards the end of '53, I got to know it, I saw how it works from the inside on account of an investigation that was being conducted there. In the entire building, there wasn't a single window through which anyone could have jumped. Janek Rodowicz had a fervent religious faith although it wasn't ostentatious – it was the kind of faith which is an integral part of a person's personality, bound to him, and most probably people like that don't need to display it, but all his friends knew that Janek was like that. Lots of different things could have happened to Janek except for committing suicide in defiance of his own faith, unless he no longer knew what he was doing, unless he had been reduced to the state where a person grabs hold of their aching knee, does something insane because he thinks that in a moment, the pain in his knee will be less intense – then he is no longer responsible for his actions. Even then, suicide was an unlikely option. They didn't want to release the body to the family. Janek's father, who was a lecturer at the polytechnic, found some way of approaching Bierut, after which the body was released. Then there was the issue of opening the coffin in secret after first sending the secret servicemen who were standing guard on a wild goose chase. There was no doubt, even after a very superficial examination, that Janek had not died as a result of jumping out of a window, nor of being pushed out of one. He quite simply had such severe injuries to his abdomen that he could not have survived. We decided then that it would be better to die somewhere in a forest than in the way that Janek had died. We didn't do that, it came to nothing. There were many reasons, it wasn't so easy any more, you didn't do things like that, notions of that kind. Technical reasons played a big part, too, in short by then contact with the units in the forest was beyond difficult. All of these things had some bearing. Essentially, none of us, even though we were convinced there was a better way... a better way to die, no one was all that keen. But this meant that the times had changed totally, that there was no hope, and that only dreadful things could happen. As far as I was concerned, nothing like this happened to me.

Natomiast dosyć... nie od razu, tylko po dosyć... ze znacznym opóźnieniem, już po rozbiciu PSL-u, przyszło mocne uderzenie w środowiska AK-owskie. Z tym że AK-owców było za dużo, żeby ich wszystkich zaaresztować, ja byłem zaledwie szeregowym, o, byłem gdzieś tam w tej kartotece, gdzieś tam się mieściłem. Ale jako kto? No – człowiek bez znaczenia. Tak że mnie się udało uniknąć jakiejkolwiek represji, ale był moment kiedy ci przyjaciele, z którymi ja postanawiałem, że do konspiracji już nie wejdziemy i nie będziemy robili żadnych przygotowań do jakiejś przyszłej walki zbrojnej ani nawet nie podejmiemy konspiracji politycznej i że będziemy co innego robić. Był moment, w którym się zawahaliśmy, czy dobrze zdecydowaliśmy i poważnie rozważaliśmy, chociaż było to już za późno, żeby po prostu znaleźć się jeszcze w tu i ówdzie znajdujących się oddziałach leśnych. Rzecz wyglądała w ten sposób, że jeden z ludzi, którzy, no należą do legendy Szarych Szeregów, a którego znałem jeszcze sprzed wojny i bardzo blisko go znałem, dzięki temu że był ciotecznym bratem mojego najbliższego przyjaciela – Janek Rodowicz, pseudonim „Anoda”.

Gdy nastąpiły aresztowania już po tych wszystkich ujawnieniach... już po tym wszystkim nastąpiły aresztowania w kręgu między innymi żołnierzy Kedywu oraz różnych komórek wywiadu operacyjnego Armii Krajowej. Tych, krótko mówiąc, którzy na przykład rozpoznawali tryb życia na przykład gestapowca, którego się za tydzień ma zastrzelić, prawda. To był tego rodzaju wywiad. Kiedy nastąpiła duża fala aresztowań, dochodziły wieści o okropnych rzeczach, które się w związku z tym dzieją, nagle się okazało – Janek Rodowicz nie żyje. Rodzina otrzymała informacje, że popełnił samobójstwo wyskakując przez okno na Koszykowej. Ja wtedy jeszcze nie znałem ministerstwa na Koszykowej, ale poznałem je w roku... w końcu '53 roku poznałem, widziałem jak od wewnątrz jak to wygląda w związku z tamtym śledztwem, które tam się toczyło. Tam nie było w całym gmachu takiego okna przez które ktokolwiek mógłby wyskoczyć. A Janek Rodowicz, człowiek niezwykle gorąco wierzący, ale w sposób nieostentacyjny zupełnie, tylko taki, no jest to ten rodzaj wiary, który jest u człowieka tak nierozerwalnie z jego osobowością już spojony i jest rzeczą, której już nie... prawdopodobnie tacy ludzie nie mają potrzeby pokazywania tego, ale wszyscy przyjaciele wiedzieli, że Janek taki właśnie jest. Jankowi mogło się... mogły się zdarzyć różne rzeczy z wyjątkiem tego, by wbrew swojej wierze popełnił samobójstwo, chyba że już nie wiedział co robi, chyba że był doprowadzony do takiego stanu, w którym człowiek tak jak chwyta się za bolące kolano, robi jakiś krok niepoczytalny, bo sobie wyobrazi, że go mniej będzie za chwilę bolało, coś takiego – jest zupełnie już nieodpowiedzialny za to, co czyni. Mimo to nawet przy takim założeniu samobójstwo było mało prawdopodobne. Nie chciano wydać ciała rodzinie. Ojciec Janka, profesor politechniki, znalazł jakieś dojścia do Bieruta, w rezultacie ciało wydano. Potem była sp-rawa potajemnego otwarcia trumny. Przy pomocy jakiegoś „wykołowania” trochę ubeków, którzy tej sprawy pilnowali. Nie ulegało wątpliwości z dosyć pobieżnych oględzin co prawda, że Janek umarł nie na skutek ani tego, że wyskoczył przez okno, ani na skutek tego, że go wyrzucono przez okno. Miał po prostu takie obrażenia jamy brzusznej, że żyć już nie mógł. I myśmy wtedy sobie myśleli, że właściwie lepiej zginąć może gdzieś w lesie niż w ten sposób jak Janek. No nie wykonaliśmy tego, do niczego nie doszło. Przyczyn było bardzo wiele, no tak łatwo w tym momencie już jednak takich rzeczy się nie wykonywało, takich koncepcji. A również i przyczyny techniczne już dużą rolę też musiały odgrywać, krótko mówiąc, już był to czas, w którym nawet kontakt gdzieś z jakimiś oddziałami leśnymi to była rzecz więcej niż trudna. Wszystko to razem się złożyło. No w gruncie rzeczy nikt z nas, mimo że był przekonany, że to jest lepsza… lepsza droga w gruncie rzeczy takiej śmierci, ale też nikt się tak bardzo nie palił do tego. No, ale to już oznaczało, że jest zupełnie już nowy czas, nie ma żadnych nadziei i że tutaj mogą się dziać tylko rzeczy okropne. No jakoś, jeżeli o mnie chodzi osobiście, to mi się nic takiego nie wydarzyło.

Jan Józef Lipski (1926-1991) was one of Poland's best known political activists. He was also a writer and a literary critic. As a soldier in the Home Army (Armia Krajowa), he fought in the Warsaw Uprising. In 1976, following worker protests, he co-founded the Workers' Defence Committee (KOR). His active opposition to Poland's communist authorities led to his arrest and imprisonment on several occasions. In 1987, he re-established and headed the Polish Socialist Party. Two years later, he was elected to the Polish Senate. He died in 1991 while still in office. For his significant work, Lipski was honoured with the Cross of the Valorous (Krzyż Walecznych), posthumously with the Grand Cross of the Order of Polonia Restituta (1991) and with the highest Polish decoration, the Order of the White Eagle (2006).

Listeners: Marcel Łoziński Jacek Petrycki

Film director Marcel Łoziński was born in Paris in 1940. He graduated from the Film Directing Department of the National School of Film, Television and Theatre in Łódź in 1971. In 1994, he was nominated for an American Academy Award and a European Film Academy Award for the documentary, 89 mm from Europe. Since 1995, he has been a member of the American Academy of Motion Picture Art and Science awarding Oscars. He lectured at the FEMIS film school and the School of Polish Culture of Warsaw University. He ran documentary film workshops in Marseilles. Marcel Łoziński currently lectures at Andrzej Wajda’s Master School for Film Directors. He also runs the Dragon Forum, a European documentary film workshop.

Cinematographer Jacek Petrycki was born in Poznań, Poland in 1948. He has worked extensively in Poland and throughout the world. His credits include, for Agniezka Holland, Provincial Actors (1979), Europe, Europe (1990), Shot in the Heart (2001) and Julie Walking Home (2002), for Krysztof Kieslowski numerous short films including Camera Buff (1980) and No End (1985). Other credits include Journey to the Sun (1998), directed by Jesim Ustaoglu, which won the Golden Camera 300 award at the International Film Camera Festival, Shooters (2000) and The Valley (1999), both directed by Dan Reed, Unforgiving (1993) and Betrayed (1995) by Clive Gordon both of which won the BAFTA for best factual photography. Jacek Petrycki is also a teacher and a filmmaker.

Tags: Szare Szeregi, Armia Krajowa, Janek Rodowicz

Duration: 5 minutes, 54 seconds

Date story recorded: October 1989

Date story went live: 09 March 2011