a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

What about going back to Poland?

RELATED STORIES

Happy days on Long Island
Julia Hartwig Poet
Comments (0) Please sign in or register to add comments

[Q] Were you both on Long Island for all of this time or did you have any contact with New York?

Long Island is about 70 miles from New York, I don't need to tell you that. In New York, we had friends and acquaintances including an architect, Mr Główczewski and his wife who is an art historian who were very nice and who would invite us, and we'd go... we'd go to the cinema even though there was a cinema right next to us, but there were always more interesting things; we'd go to concerts, too, and we'd go out  there quite a lot, too, although not all that often since our time was taken up with work we did at home... I mean, university work. At that time, I was attending a lecture about American art and since then, I've known a little about American art, mainly about American expressionism, and I enter art galleries without any preconceptions, knowing more or less what I can expect to see exhibited. Meanwhile, Daniela finished high school at Midwest and had enrolled here at university, and this changed her attitude to America so completely that I was delighted I hadn't sent her back to Warsaw after all. The level these students were at was such that she had people with whom she could talk, a group where people obviously enjoyed themselves a lot because that was only natural but where they worked very diligently; she passed all of her exams with very good grades. She also filled her time with... this is the fashion in America to absolutely have your own hobby and she didn't so much succumb to what was happening around her as she simply had artistic tendencies. She participated in an exhibition by women painters, seven women painters, but hers... it wasn't a painting but a construction that one could walk into, made of string – at the time that was quite popular... I recall there was a woman who specialized in this... string art. So, you could say there were some achievements there and a great sense of well-being thanks to the total absence of any sort of intervention in our personal lives. We were visited by and had staying with us three of our close friends which was very nice as we were there for almost four years. Turowicz came there when he travelled to New York to see to some matter and Professor Estreicher brought him around. He behaved in a very funny way namely, we immediately invited them to come in and to eat something and to rest but he said no, no... he didn't want to sit down, he just said, 'One moment', and ran around our entire apartment, including the mezzanine to get an idea of how we lived. This reminded me a little of how hamsters behave, hamsters skirt the walls in order to familiarise themselves with their surroundings. He came back after a while and said, 'That's fine', as if he wanted to check if we were living more or less comfortably. It was a modest apartment although it had a fireplace which I had always dreamed of having and which I'll never have now. And what was most important to me personally was that we were overlooking the ocean. I had always dreamed of living by the sea and I have a great many poems which testify to this. Whenever I can, I try to go to the seashore. When I was in Boston, I asked to be taken down to the sea straight away and Mrs Irena Gross made that possible and went with me, so I have very good memories of that time.

[Q] Państwo byli na Long Island cały czas czy... jakie były Państwa kontakty z Nowym Jorkiem?

Więc Long Island jest mniej więcej 70 mil od Nowego Jorku, nie muszę Pani mówić. W... w Nowym Jorku mieliśmy znajomych, mieliśmy przyjaciół – tam między innymi taka... taki architekt pan Główczewski i jego żona, ktora jest historykiem sztuki, także mili bardzo, którzy nas zapraszali i... i... no... chodziliśmy tam do kina – mimo że kino było także koło nas, ale zawsze były ciekawsze rzeczy – chodziliśmy także na koncerty, także jeździliśmy tam stosunkowo często, ale nie aż tak często, ponieważ jednak pochłaniały nas zajęcia domowe... znaczy – zajęcia uniwersyteckie. Ja wtedy chodziłam na taki wykład o... o malarstwie amerykańskim i od tego czasu właściwie jestem osobą, która się trochę zna na malarstwie amerykańskim – głównie na ekspresjonizmie amerykańskim – i wchodzę na tę salę bez żadnych uprzedzeń, już wiem mniej więcej czego się mogę spodziewać i co tam będzie wystawione. Tymczasem, no... Daniela skończyła na... na Midweście skończyła gimnazjum i tutaj zapisała się do... na uniwersytet i po prostu to tak ją kompletnie odmieniło jej stosunek do Ameryki, że po prostu byłam szczęśliwa, że jednak jej nie odesłałam do Warszawy. Po prostu poziom tych studentów był taki, że ona miała z kim porozmawiać, że były tam środowiska takie, gdzie się oczywiście dużo bawiono także – bo to naturalne – ale gdzie właściwie pracowano dosyć pilnie; ona wszystkie egzaminy świetnie zdawała. Zajmowała się także – bo jest taka moda w Ameryce, żeby mieć absolutnie swoje hobby, no jak to, ona nie, tyle uległa, a temu... temu, co się dzieje... – po prostu sama miała skłonności plastyczne. Brała udział zreszą w takiej wystawie malarek – siedem malarek, ale jej to nie był obraz, tylko to była taka konstrukcja w której można było wejść, sznurowa. Wtedy to było też dosyć modne – pamiętam była taka... taka specjalistka od takiej... takiej sztuki sznurowej właśnie. No więc, no, pewne sukcesy tam jednak, można powiedzieć i bardzo dobre samopoczucie ze względu na... na brak jakiegokolwiek... jakichkolwiek interwencji w nasze życie osobiste. Tam... odwiedził nas i zamieszkał u nas – trzy osoby z naszych bliskich, bardzo się ładnie złożyło, no bo jednak byliśmy cztery lata – przyjechał tam Turowicz, który przyjechał do Nowego Jorku z jakąś sprawą i... i przywiózł go profesor Estreicher, który bardzo się zabawnie zachował. Mianowicie od razu ich poprosiliśmy do domu naturalnie, żeby im coś dać jeść i żeby odpoczęli, ale on nie.. wcale nie... chciał usiąść, tylko powiedział: „chwileczkę” i przebiegł... przebiegł przez całe nasze mieszkanie razem z pięterkiem, żeby się zorientować jak mieszkamy. To mi troszkę przypomina, że chomiki tak robią – chomiki obchodzą bokiem koło ścian, żeby się zapoznać. I on wrócił za chwilę, wrócił, mówi: „No, w porządku”, tak jak gdyby chciał sprawdzić czy jesteśmy... czy jesteśmy jakoś dobrze mniej więcej urządzeni. To było skromne mieszkanie, ale jednak z kominkiem o którym zawsze marzyłam i którego już nie będę miała. No i co było najważniejsze, to był pobyt – dla mnie osobiście – nad oceanem. Zawsze marzyłam o tym, żeby mieszkać nad morzem i mam bardzo dużo wierszy, które o tym świadczą. Staram się wyjeżdżać nad morze, gdzie mogę. Jak byłam w Bostonie, to poprosiłam, żeby mnie zawieziono od razu nad ocean i ze... pani Irena Gross to ułatwiła, pojechała razem ze mną, także mam bardzo dobre wspomnienia z tego okresu.

Born to a Polish father and a Russian mother, Julia Hartwig (1921-2017) was a Polish poet, essayist, translator and author of children's books. She studied at the University of Warsaw, the Catholic University in Lublin and the Jagiellonian University in Kraków. Czesław Miłosz called her 'the grande dame of Polish poetry'. Julia Hartwig was one of the few poets in Poland who made masterly use of poetic prose. She translated poems by Apollinaire, Rimbaud, Max Jacob, Cendrars and Supervielle, and published monographs on Apollinaire and Gerard de Nerval. She also translated from English, and published a large anthology of American poetry which she co-edited in 1992 with her late husband, the poet Artur Międzyrzecki.

Listeners: Andrzej Wolski

Film director and documentary maker, Andrzej Wolski has made around 40 films since 1982 for French television, the BBC, TVP and other TV networks.  He specializes in portraits and in historical films.  Films that he has directed or written the screenplay for include Kultura, which he co-directed with Agnieszka Holland, and KOR which presents the history of the Worker’s Defence Committee as told by its members.  Andrzej Wolski has received many awards for his work, including the UNESCO Grand Prix at the Festival du Film d’Art.

Tags: USA, Long Island, New York, Boston, Jerzy Główczewski, Jerzy Turowicz, Karol Estreicher, Irena Gross

Duration: 4 minutes, 6 seconds

Date story recorded: June 2010

Date story went live: 14 June 2011