a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

The legend of Korczak

RELATED STORIES

Korczak
Marek Edelman Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

Korczak also had that sort of idea, he was a brilliant doctor, a great writer, he created great things but his method of bringing up children didn't appeal to us, or in any event it didn't do the children much good. Those punishments, they were awful. Those judgements where one child had to sentence another, his friend with whom he'd probably got into mischief and one had been caught while the other had got away, and in addition, one had to pass sentence on the other, I can't say what these punishments were, we had nothing to do with it. Korczak was a very difficult person, it was hard to have anything in common with him because during the war, opposite the Bersohn & Bauman hospital where I worked, they had their children's home as it had been moved to that site, and there were constant arguments between him and our chief doctor because he thought the hospital was stealing food from his children. He was very neurotic by then. I don't know, people tell stories which also point to something, that he always wore a Polish uniform while the Germans were there, at a time when it was obvious that any German out on the streets would punch his lights out seeing him dressed like that. That sort of behaviour wasn't exactly normal. This has nothing to do with his greatness, but it was a strange way to behave. He fought very fiercely for his children, for food for them but we weren't thrilled by the way he would take his children to see Mrs Goldberg and say, 'Kiss Mrs Goldberg's hand because she's given you an orange'. Or when he put on plays for those rich smugglers and members of the Gestapo, and after the children had performed a play, he'd get a sack of flour in return. We weren't thrilled by that, that wasn't a purely social way of bringing up those children.

In addition, well, I have to mention this odd thing. These young people were organised. All the youngsters who were organised came across in larger or smaller numbers to the Jewish Militant Organisation yet there wasn't one person there from Korczak's group. This also testifies to the way that he brought them up, it wasn't really a social upbringing he gave them. It was, I can't really say, because I had nothing to do with it but because the relationship between our hospital and Korczak were so tense, I didn't really like him as a person and so I wasn't really interested in all of this. Not just me, but all of my friends, too. Stasia Merenholc said that she'd had to hood-wink Korczak. She was a psychologist and she determined if a child qualified to be accepted into Korczak's children's home. So Korczak refused to accept children with an IQ lower than, I don't remember the exact level, but around 110, he only wanted to have geniuses. So Stasia, who was a teacher there, hood-winked him, as was usual there, by telling him that children with IQs of 80 or 70 had 110 so that he would take them in when there was a need, when they were in dire poverty.

So there were all kinds of small things, I'm not talking about his writing, his "Old Doctor" stories, his great literary talent, his social action, and so on, that he was an honest man, one of the greatest and so on, this is all true, and the fact that he went to the Umschlagplatz with his children and was taken away with them, this has all become the stuff of legend but it's all true and there's a seed of truth in every legend. We need to understand this. For example, when people say that these children walked in pairs carrying a flag, that's all invention, but it's true that he walked with them from Sienna or Śliska Street to the Umschlagplatz and it's true that he could have escaped to the Aryan side ten times because he had friends and acquaintances and he could have tried to hide there, but the truth is that he decided to go with his children. He wasn't the only one. But he is a symbol of all of those teachers who did go, because teachers from the Medem sanatorium also went with their children.

Korczak to też miał taki pomysł, był bardzo genialnym lekarzem, wielkim pisarzem, stworzył wielkie rzeczy, ale jego metoda wychowawcza nam nie odpowiadała. W każdym razie dla dzieci ona nie była najlepsza. No była, gdzieś... to karanie było okropne. Te sądy, kiedy dziecko na dziecko musi wydać wyrok, kolega, razem przecież pewno psocili i jednego złapali, drugiego nie, więc jeszcze jeden na drugiego wyrok musiał wydawać, już nie umiem powiedzieć, jakie to były kary, bo ja z nim... myśmy mało... nie mieli nic wspólnego. Zresztą Korczak był bardzo trudnym człowiekiem, bardzo trudno z nim było mieć wspólnego, bo w czasie wojny, naprzeciwko szpitala Bersohnów i Baumanów, gdzie ja pracowałem, oni mieli swój dom dziecka tam przeniesiony, no i zawsze były awantury między nim a naczelnym lekarzem naszym, bo on uważał, że szpital kradnie jedzenie jego dzieciom. Tak, on był bardzo znerwicowany już człowiek. To jest... Ja nie wiem, to opowiadają, no to to też świadczy o czymś, że on chodził zawsze w polskim mundurze za Niemców, kiedy było wiadomo, że takiego faceta na ulicy każdy Niemiec da mu w mordę. Więc to nie było takie zupełnie normalne zachowanie. Znaczy się, to nie ma nic do jego wielkości, ale to było dziwaczne zachowanie. No, on walczył o swoje dzieci bardzo, o jedzenie dla nich i też nie byliśmy zachwyceni tym, jak on te swoje dzieci prowadził do pani Goldbergowej i mówił: 'Pocałuj panią Goldbergową w rączkę, bo Ci dała pomarańczkę'. Albo jak robił przedstawienia dla takich bogatych, takich szmuglerów i gestapowców, i dzieci przedstawiały jakąś sztukę i on dostawał za to worek mąki. No, nie byliśmy tym zachwyceni, nie było to takie... czysto społeczne wychowanie.

Poza tym, no trzeba powiedzieć taki jedne jeden dziwny... dziwną rzecz. To przecież była zorganizowana młodzież. Cała zorganizowana młodzież w jakiejś mierze, prawie cała, przyszła w większej, mniejszej liczbie do Żydowskiej Organizacji Bojowej - od Korczaka ani jednej osoby nie było. To też coś świadczy, jak on ich wychowywał. Coś to nie było takie wychowanie prospołeczne. Było to, ja nie umiem powiedzieć, bo ja z tym nie miałem nic wspólnego, ale wobec tego, że te stosunki między szpitalem a Korczakiem były takie napięte, to nie miałem do niego sympatii jako do człowieka i wobec tego się tym nie interesowałem. Nie tylko ja, tylko ci moi koledzy też nie. No, Stasia Merecherc opowiadała, że musiała oszukiwać Korczaka, bo ona była psychologiem i kwalifikowała dzieci do... do tego, żeby byli przyjęci do domu Korczaka, więc - nie pamiętam, jaka to liczba, ale Korczak nie... nie chciał przyjmować niżej 110 ilorazu inteligencji, on chciał mieć samych geniuszy. Więc Stasia, która była pedagogiem tam, to ona, jak to zwykle, to ona oszukiwała go, powiedziała, że tutaj gdzie jest 80, czy 70, że to jest 110, żeby on przyjął, tam gdzie była potrzeba, gdzie była nędza i tak dalej.

Także różne, takie drobne rzeczy, ja nie mówię o jego pisarstwie, o jego opowiadaniach do "Starego Doktora", o wielkim talencie literackim, wielkiej akcji społecznej, np. że był uczciwym człowiekiem, największym i tak dalej, to wszystko jest prawda, i że poszedł z dziećmi na Umschlagplatz i razem z nimi pojechał, trzeba to wszystko... to obrasta legendą, ale to wszystko jest prawda, w każdej legendzie jest jądro prawdy. Trzeba to zrozumieć. Na przykład, jak się mówi, że tam dzieci szły parami, ze sztandarem, to wszystko jest przecież wymyślone, ale prawdą jest, że on szedł z tymi dziećmi od ulicy Siennej czy Śliskiej do Umschlagplatzu, i prawdą jest, że on przedtem mógł wyjść dziesięć razy na aryjską stronę, bo miał przyjaciół i znajomych, prawda, i mógł się tam próbować ukrywać, ale prawdą jest, że zdecydował się pójść razem z dziećmi. Zresztą on nie był jedyny. Ale jest on symbolem tych wszystkich nauczycieli, którzy poszli z dziećmi, bo nauczyciele z sanatorium Medema też poszli z dziećmi.

Marek Edelman (1919-2009) was a Jewish-Polish political and social activist and a noted cardiologist. He was the last surviving leader of the 1943 uprising in the Warsaw Ghetto. Following the Second World War, he took an active part in domestic and international politics, dedicating himself to fighting for justice and peace.

Listeners: Joanna Klara Agnieszka Zuchowska Anka Grupinska Joanna Szczesna

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska, urodzona 20 stycznia 1938. Ojciec zginal w Katyniu. Po wojnie zamieszkala w Lodzi. Studia ukonczyla w 1960 r. a specjalizacje z chorób wewnetrznych w 1973 r. Doktorat obronila we Wroclawiu. Pracowala z Markiem Edelmanen przez 15 lat. W 1982 r. wyjechala do Algerii. Wrócila do Polski w 1985 r. i mieszka obecnie w Lodzi.

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska was born 20 January 1938. Her father was killed in the Katyń massacre. After the war, she moved from Warsaw to Lódz. She obtained a degree in medicine in 1960, qualifying as a specialist in internal medicine in 1973. Dr Zuchowska worked with Marek Edelman for 15 years. In 1982 she left Poland for Algeria where she remained for the next three years, returning to Poland in 1985. She currently lives in Lódz.

Anka Grupinska ukonczyla filologie angielska na UAM w Poznaniu. Wspólpracowala z poznanskimi pismami podziemnymi, wraz z innymi zalozyla i wydawala dwumiesiecznik "Czas Kultury". W latach 1988-1989 przebywala w Izraelu opracowujac wspomnienia ocalalych z Zaglady. W latach 1991-1993 pracowala jako attaché kulturalny w ambasadzie polskiej w Tel Awiwie. Od 1996 mieszka w Polsce. Anka Grupinska specjalizuje sie w tematyce stosunków polsko-zydowskich. Publikuje ksiazki (m. in. Wydawnictwo Literackie, Zydowski Instytut Historyczny, Twój Styl), artykuly prasowe (m. in. "Tygodnik Powszechny", "Rzeczpospolita"), realizuje projekty wystawiennicze. Jest takze koordynatorem miedzynarodowego projektu "Swiadek zydowskiego wieku" (archiwizowanie pamieci o zydowskiej przedwojennej Polsce), prowazi autorska audycje radiowa "O Zydach i o Polakach tez" i uczy warszawskich studentów sztuki czytania i pisanie tekstów literackich.

Anka Grupinska studied English at the Adam Mickiewicz University in Poznan, Poland. She wrote for Poznan’s underground publications and was herself one of the founding publishers of the bi-monthly Czas Kultury. She spent 1988 and 1989 in Israel compiling reminiscences of Holocaust survivors. From 1991 to 1993, she held the post of Cultural Attache at the Polish Embassy in Tel Aviv. She moved back to Poland in 1996 and now writes books on Jewish subjects, mainly dealing with the history of the Warsaw ghetto. She is also a freelance journalist for Tygodnik Powszechny. Anka Grupinska is the director of the Centropa Foundation project in Poland (oral history project) called “The Witness of the Jewish Century¿, presents her own radio programme, “Of Jews and of Poles too¿, and teaches creative writing and oral history in Collegium Civitas and SWPS in Warsaw.

Joanna Szczesna, dziennikarka "Gazety Wyborczej", autorka - wraz z Anna Bikont - biografia polskiej noblistki "Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej". Od lat 70-tych zwiazana z opozycja demokratycznaw Polsce, wspólpracowniczka Komitetu Obrony Robotników, wspóltwórczyni prasy niezaleznej w Polsce: redaktorka "Biuletynu Informacyjnego KOR-u", Agencji Prasowej "Solidarnosc" i "Tygodnika Mazowsze".

Joanna Szczesna is a journalist writing for Gazeta Wyborcza. Together with Anna Bikont, she’s the author of Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej (The Recollected Flotsam, Friends and Dreams of Wislawa Szymborska) a biography of Wislawa Szymborska, the Polish winner of the Noble Prize for Literature. Since the 1970s, Joanna Szczesna has been involved with the democratic opposition movement in Poland, active in the Worker’s Defence Committee (KOR), the co-founder of the independent press in Poland: editor of KOR’s Information Bulletin, Solidarnosc Press Agency and Tygodnik Mazowsze.

Tags: Iberson-Moumon, Jewish Militant Organisation, Janusz Korczak, Stasia Merenholc

Duration: 5 minutes, 1 second

Date story recorded: December 2003

Date story went live: 24 January 2008