a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

Paying a visit to the First Secretary in Łódź

RELATED STORIES

Aftermath of a successful emergency operation
Marek Edelman Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

[Q] Okres w szpitalu Madurowicza był takim okresem dla całego zespołu i wielkich napięć i wielkiego entuzjazmu.

No napięcia były w pierwszym rzędzie polityczne. Nie lubili nas, nie chcieli nas, tam był sekretarz POP, który nas gnębił, rozpisywał konkursy, nie chciał z nami pracować, nie chciał żebym ja tam był, nie chciał żeby tam ten zespół, który był, tam istniał, więc było bardzo trudno. Tam wynikła sprawa z panem B., z tą operacją na ostro, Printzmetal zoperowany, to jak powiedziałem to była chyba pierwsza operacja w Polsce na ostro, w bólu zawałowym człowieka się operuje. Iśmy... Wobec tego, że po operacji były drobne powikłania, w nocy był napad duszności i takie rzeczy to myśmy wtedy nazajutrz nie przyszli do pracy. I wtedy wymówiono nam pracę z powodu tego, że bez zezwolenia dyrektora nie przyszliśmy do pracy. I praktycznie wyrzucono nas z tego szpitala Madurowicza, zostaliśmy z operowanym tym człowiekiem, który żył jeszcze 30 lat, więcej chyba, zresztą zmarł niedawno na nowotwór nerki. Był to fantastyczny facet, on potem pracował normalnie tak jak przed wojną. Ten zabieg się udał nadzwyczajnie. Zresztą trzeba powiedzieć, że mieliśmy trudności ze zrobieniem tego zabiegu, bo prof. Moll, który był jedynym operatorem w... powiedzmy w Polsce, a jeżeli nie powiedzieć w Europie środkowej, w całej Europie, który by się zdobył na zabieg w ostrym stanie, miał szalone trudności psychiczne z robieniem tej operacji, bo nie było wiadomo co z tego wyjdzie, ale bez tego było wiadomo, że on zginie. Jak zginie, siedzieliśmy u niego dobę chyba, dobę pod drzwiami i on uciekał tylnymi drzwiami i wracał, uciekał tylnymi drzwiami i wracał. I wracał i po 24 godzinach zoperował go i to był nasz sukces. W nocy były powikłania drobne, pojechaliśmy tam w nocy i nazajutrz jak przyszliśmy nie było nas cały dzień w szpitalu, dyrektor nam dał wymówienie, że bez zezwolenia dyrektora nie przyszliśmy do pracy i nas krótko mówiąc  nas wyrzucił i zostaliśmy na lodzie. Ale jakoś to było tak, już to było opisane w gazetach ta operacja, itd., nie można było nas wyrzucić na bruk. To nas zatrudnili w jakimś szpitalu, gdzie mieliśmy nie przychodzić tylko brać podstawową pensję dwa tysiące złotych, czy wtedy chyba, nie pamiętam dwa tysiące czy ileś tam złotych miesięcznie. I braliśmy te pieniądze, ale siedzieliśmy, nic nie robiliśmy. I wtedy w czasie tego nic nie robienia, na złość tym wszystkim panom napisaliśmy, ile Żuchowska, Chętkowska, jest dziesięć prac z tego materiału, który mieliśmy ze szpitala Madurowicza, prawda, z tego rocznego oddziału. I nawet nam, co jest rzadka rzecz, nawet nam to wydrukowali, bo nie mieliśmy szczęścia do druku, bo na przykład „Kardiologia polska" niechętnie nas drukowała, bo jak się zmienił redaktor naczelny to nas nie bardzo chciał drukować. Także tutaj trafiliśmy nadzwyczajnie, dziesięć w ciągu trzech, czterech miesięcy, napisaliśmy siedząc od rana do wieczora, te dziewczyny wprawdzie mnie nie wierzyły nic i co ja mówiłem, chodziły, nie wiem gdzie chodziły i sprawdzały, czy ja mówię prawdę. To było fatalne, bez zaufania. Z najbliższych ludzi, nie mieć już..., żeby oni do mnie nie mieli zaufania, ale tak było, latały po bibliotekach czy ja nie wymyślam czegoś. Fatalne były te dziewuchy, ale napisaliśmy dziesięć prac. Zresztą, mieliśmy tam dziewczynę, Elżbietę, to był pistolet, ona nie popuszczała. No i było źle, bo nic się nie działo...

[Q] The time you spent in the Madurowicz hospital was a time of great stress and great enthusiasm for the whole team.

The stress was primarily political. They didn't like us, they didn't want us, the secretary of the POP was there and he persecuted us, he arranged competitions, he didn't want to work with us, he didn't want me there, he didn't want that team that was there to exist so it was very hard. That's where the whole matter of Mr B took place, that emergency surgery, Printzmetal's angina was operated. As I've said, this was probably the first emergency operation in Poland, the patient was suffering pain from a myocardial infarction while undergoing surgery. Because there were minor complications following surgery, an attack of breathlessness in the night, we didn't come to work the following day. And that's when we were given our notice because we'd taken the day off work without our boss's permission. We were effectively thrown out of the Madurowicz hospital, we were left with this post-operative patient who lived for another 30 years or more and who only died recently from a kidney tumour. He was a fantastic guy and went back to working the way he did before the war. That operation worked exceptionally well. I have to say that we had difficulties in performing it because Professor Moll who was the only surgeon in the whole of Poland, if not Europe, in the whole of Europe who would undertake to perform an emergency operation, had enormous difficulties, mentally, with doing this operation because it was impossible to tell what the outcome would be, although it was obvious that without it, the patient would die. If he died... we were sitting outside his door for 24 hours while he was leaving through the back door, leaving and coming back, leaving and coming back. After 24 hours, he operated on him and this was our success. There were minor complications in the night, we went there in the night and the following day we didn't show up at the hospital, the hospital director handed us our notice for taking a day off without his permission and then sacked us, leaving us high and dry. But somehow this operation had already been written about in the papers and so on, so we couldn't just be thrown out. We were employed by some hospital where we weren't meant to work but just collect a basic wage of 2,000 złoties or something like that every month. We took this money but we did nothing. And while we were doing nothing, to spite these 'gentlemen', we wrote... how many? Żuchowska, Chętkowska - there are 10 papers from this material that we collected in the Madurowicz hospital on this year-old ward. And, what was very uncommon, they even printed this for us although we didn't have much luck with publishing. Kardiologia Polska wasn't keen on publishing our work because once the editor-in-chief changed, he wasn't too keen on publishing our papers. So here we were extraordinarily lucky - 10 papers within three, four months that we wrote working from morning until evening. Those girls didn't believe me and, I don't know where they went to check if I was telling the truth. That was awful, no trust, the people who were closest, for them not to trust me but that's how it was, they ran around the libraries to make sure that I hadn't made something up. Those girls were awful but I wrote 10 papers. Nevertheless, we had a girl there, Elżbieta, she was razor sharp, nothing got past her. Things were bad because there was nothing happening.

Marek Edelman (1919-2009) was a Jewish-Polish political and social activist and a noted cardiologist. He was the last surviving leader of the 1943 uprising in the Warsaw Ghetto. Following the Second World War, he took an active part in domestic and international politics, dedicating himself to fighting for justice and peace.

Listeners: Joanna Szczesna Joanna Klara Agnieszka Zuchowska Anka Grupinska

Joanna Szczesna is a journalist writing for Gazeta Wyborcza. Together with Anna Bikont, she’s the author of Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej (The Recollected Flotsam, Friends and Dreams of Wislawa Szymborska) a biography of Wislawa Szymborska, the Polish winner of the Noble Prize for Literature. Since the 1970s, Joanna Szczesna has been involved with the democratic opposition movement in Poland, active in the Worker’s Defence Committee (KOR), the co-founder of the independent press in Poland: editor of KOR’s Information Bulletin, Solidarnosc Press Agency and Tygodnik Mazowsze.

Joanna Szczesna, dziennikarka "Gazety Wyborczej", autorka - wraz z Anna Bikont - biografia polskiej noblistki "Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej". Od lat 70-tych zwiazana z opozycja demokratycznaw Polsce, wspólpracowniczka Komitetu Obrony Robotników, wspóltwórczyni prasy niezaleznej w Polsce: redaktorka "Biuletynu Informacyjnego KOR-u", Agencji Prasowej "Solidarnosc" i "Tygodnika Mazowsze".

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska was born 20 January 1938. Her father was killed in the Katyń massacre. After the war, she moved from Warsaw to Lódz. She obtained a degree in medicine in 1960, qualifying as a specialist in internal medicine in 1973. Dr Zuchowska worked with Marek Edelman for 15 years. In 1982 she left Poland for Algeria where she remained for the next three years, returning to Poland in 1985. She currently lives in Lódz.

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska, urodzona 20 stycznia 1938. Ojciec zginal w Katyniu. Po wojnie zamieszkala w Lodzi. Studia ukonczyla w 1960 r. a specjalizacje z chorób wewnetrznych w 1973 r. Doktorat obronila we Wroclawiu. Pracowala z Markiem Edelmanen przez 15 lat. W 1982 r. wyjechala do Algerii. Wrócila do Polski w 1985 r. i mieszka obecnie w Lodzi.

Anka Grupinska studied English at the Adam Mickiewicz University in Poznan, Poland. She wrote for Poznan’s underground publications and was herself one of the founding publishers of the bi-monthly Czas Kultury. She spent 1988 and 1989 in Israel compiling reminiscences of Holocaust survivors. From 1991 to 1993, she held the post of Cultural Attache at the Polish Embassy in Tel Aviv. She moved back to Poland in 1996 and now writes books on Jewish subjects, mainly dealing with the history of the Warsaw ghetto. She is also a freelance journalist for Tygodnik Powszechny. Anka Grupinska is the director of the Centropa Foundation project in Poland (oral history project) called “The Witness of the Jewish Century¿, presents her own radio programme, “Of Jews and of Poles too¿, and teaches creative writing and oral history in Collegium Civitas and SWPS in Warsaw.

Anka Grupinska ukonczyla filologie angielska na UAM w Poznaniu. Wspólpracowala z poznanskimi pismami podziemnymi, wraz z innymi zalozyla i wydawala dwumiesiecznik "Czas Kultury". W latach 1988-1989 przebywala w Izraelu opracowujac wspomnienia ocalalych z Zaglady. W latach 1991-1993 pracowala jako attaché kulturalny w ambasadzie polskiej w Tel Awiwie. Od 1996 mieszka w Polsce. Anka Grupinska specjalizuje sie w tematyce stosunków polsko-zydowskich. Publikuje ksiazki (m. in. Wydawnictwo Literackie, Zydowski Instytut Historyczny, Twój Styl), artykuly prasowe (m. in. "Tygodnik Powszechny", "Rzeczpospolita"), realizuje projekty wystawiennicze. Jest takze koordynatorem miedzynarodowego projektu "Swiadek zydowskiego wieku" (archiwizowanie pamieci o zydowskiej przedwojennej Polsce), prowazi autorska audycje radiowa "O Zydach i o Polakach tez" i uczy warszawskich studentów sztuki czytania i pisanie tekstów literackich.

Tags: Provincial Specialist Hospital M. Madurowicz in Łódź, Poland, Europe, Kardiologia Polska, Jan Moll, Joanna Żuchowska, Elżbieta Chętkowska

Duration: 4 minutes, 59 seconds

Date story recorded: December 2003

Date story went live: 24 January 2008