a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

Organising illegal schools for children in the ghetto

RELATED STORIES

Closing the Warsaw ghetto
Marek Edelman Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

No i... no i potem któregoś dnia zamknęli getto, nie- ustawili granice getta, na terenie, gdzie mieszkało przedtem 200 kilkadziesiąt tysięcy ludzi, miało zamieszkać 450 czy ileś, bo tyle było w całej Warszawie Żydów, czyli że warunki mieszkaniowe się szalenie zmieniły. Tam, gdzie mieszkała jedna rodzina i były cztery osoby, mieszkało osiem, czy dziesięć osób. Teren był bardzo mały. Była... zaraz była zima, było zimno, nie było węgla, było tragicznie, brud, smród i ubóstwo. Niedługo wybuchła... Zanim zamknęli getto, to ten teren, który miał być w przyszłości gettem, był otoczony takimi plakatami Seuchen schutz gebiet, tzn. teren zakaźny. Jeszcze wtedy praktycznie nie było epidemii tyfusu, zakaźny. A dookoła tego były te plakaty goebbelsowskie, czy Sztirmera, gdzie był ten Żyd, który wyglądał jak jakaś, nie wiem jak co się mówi, jak jakiś drapieżny ptak z dziobem orła i z pazurami, nie wiem... sokoła, i trzymał tam kogoś i pokazywali jacy to są Żydzi, jak piją krew i ten tyfus chcą wprowadzić do ludności Warszawy. To było zanim jeszcze to getto zamknęli. Jak zamknęli to nie wiem czy potem były jeszcze te plakaty. Ja potem miałem przepustkę, to pewno wisiało dosyć długo. I to budziło w polskim społeczeństwie obawy przed... przed spotkaniem się z ludnością żydowską , bo Goebbels był bardzo świetnym propagandzistą, on wiedział jak wzbudzić nienawiść - był pierwszorzędny. I to działało na ludzi, bali się ludzie, nie chcieli mieć kontaktu z Żydami. I potem w tej sytuacji... bo jak zajęli te wszystkie te sklepy żydowskie, ci freuchenderzy, to oni jednak nie byli fachowcami, byli to z nominacji właściciele, a ci właściciele właściwie nie umieli tego prowadzić, więc brali Polaków, którzy to prowadzili, a ci Polacy też nie bardzo umieli, bo to byli bardzo często z innej branży kupcy, czy rzemieślnicy, czy właściciele jakiś fabryk czy czegoś, więc zawierali umowy z tymi właścicielami żydowskimi, że ja będę prowadził, z dochodu ja ci dam połowę, ty będziesz prowadził a ja będę te pieniądze, i tak dalej. Ale to krótko trwało, bo potem większa część tych Polaków praktycznie nie wypłacała żadnych pieniędzy. Pojedyncze wypadki, że się wywiązał taki Polak. No to było normalne, bo przecież nie wiem dlaczego człowiek nie lubi oddawać pieniędzy, które może mieć wszystkie dla siebie, żeby dać komuś połowę, bo to jest jego własność, bo sprawa własności to już taka dziwna rzecz. Tak to było wtedy. I zamknęło się getto.

Then, one day, they closed the ghetto, no - they established the boundaries of the ghetto over an area where over 200,000 people had lived previously and now 450 [thousand] or so were meant to live there since that's how many Jews there were in the whole of Warsaw, so the living conditions changed enormously. Where there'd been one family of four, there were now eight or ten. The area was very small. Winter was just around the corner, it was cold, there was no coal, the conditions were dreadful, filthy, stinking and wretchedly poor. Before they closed off the ghetto the area that was going to be turned into the ghetto was surrounded by posters proclaiming 'Seuchen schutz gebiet', which means: 'This area is contaminated'. At that point, there was no typhoid epidemic, but these posters designed by Goebbels or by "Der Stürmer" were everywhere showing this Jew who looked like some, I don't know how to say it, like some bird of prey with an eagle's beak and a hawk's talons in which he was holding someone, and they were showing what Jews are like, how they drink blood and want to spread typhoid among the population of Warsaw. This was before they closed off the Warsaw ghetto. Once they'd closed it off, I don't know if those posters were still there. I later had a pass, so these posters must have been up for quite a long time, and this made the Polish population suspicious of meeting Jewish people because Goebbels was a wonderful propagandist, he knew how to arouse hatred - he was first rate at that. And this affected people, they were afraid, they avoided contact with Jews. When all of the Jewish shops were taken over by those treuchanders, they weren't professionals, they had only been nominated as owners but they didn't know how to conduct those businesses so they took on Poles as managers but these Poles didn't know what to do either because often they were merchants but from a different field altogether, or craftsmen or factory owners or something else, so they'd come to an arrangement with the Jewish owners, saying, 'I'll run the business and will give you half of the profits, you'll run it and I'll take this money', etc. But this didn't last long because later most of those Poles didn't pay out any money. There were individual cases where a Pole would pay out. This was normal, I don't know why but people don't like to part with money if they can keep it for themselves, to give half away, because it belongs to him, and belongings are a peculiar thing. That's how it was then. And so the ghetto was closed off.

Marek Edelman (1919-2009) was a Jewish-Polish political and social activist and a noted cardiologist. He was the last surviving leader of the 1943 uprising in the Warsaw Ghetto. Following the Second World War, he took an active part in domestic and international politics, dedicating himself to fighting for justice and peace.

Listeners: Joanna Szczesna Joanna Klara Agnieszka Zuchowska Anka Grupinska

Joanna Szczesna is a journalist writing for Gazeta Wyborcza. Together with Anna Bikont, she’s the author of Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej (The Recollected Flotsam, Friends and Dreams of Wislawa Szymborska) a biography of Wislawa Szymborska, the Polish winner of the Noble Prize for Literature. Since the 1970s, Joanna Szczesna has been involved with the democratic opposition movement in Poland, active in the Worker’s Defence Committee (KOR), the co-founder of the independent press in Poland: editor of KOR’s Information Bulletin, Solidarnosc Press Agency and Tygodnik Mazowsze.

Joanna Szczesna, dziennikarka "Gazety Wyborczej", autorka - wraz z Anna Bikont - biografia polskiej noblistki "Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej". Od lat 70-tych zwiazana z opozycja demokratycznaw Polsce, wspólpracowniczka Komitetu Obrony Robotników, wspóltwórczyni prasy niezaleznej w Polsce: redaktorka "Biuletynu Informacyjnego KOR-u", Agencji Prasowej "Solidarnosc" i "Tygodnika Mazowsze".

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska was born 20 January 1938. Her father was killed in the Katyń massacre. After the war, she moved from Warsaw to Lódz. She obtained a degree in medicine in 1960, qualifying as a specialist in internal medicine in 1973. Dr Zuchowska worked with Marek Edelman for 15 years. In 1982 she left Poland for Algeria where she remained for the next three years, returning to Poland in 1985. She currently lives in Lódz.

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska, urodzona 20 stycznia 1938. Ojciec zginal w Katyniu. Po wojnie zamieszkala w Lodzi. Studia ukonczyla w 1960 r. a specjalizacje z chorób wewnetrznych w 1973 r. Doktorat obronila we Wroclawiu. Pracowala z Markiem Edelmanen przez 15 lat. W 1982 r. wyjechala do Algerii. Wrócila do Polski w 1985 r. i mieszka obecnie w Lodzi.

Anka Grupinska studied English at the Adam Mickiewicz University in Poznan, Poland. She wrote for Poznan’s underground publications and was herself one of the founding publishers of the bi-monthly Czas Kultury. She spent 1988 and 1989 in Israel compiling reminiscences of Holocaust survivors. From 1991 to 1993, she held the post of Cultural Attache at the Polish Embassy in Tel Aviv. She moved back to Poland in 1996 and now writes books on Jewish subjects, mainly dealing with the history of the Warsaw ghetto. She is also a freelance journalist for Tygodnik Powszechny. Anka Grupinska is the director of the Centropa Foundation project in Poland (oral history project) called “The Witness of the Jewish Century¿, presents her own radio programme, “Of Jews and of Poles too¿, and teaches creative writing and oral history in Collegium Civitas and SWPS in Warsaw.

Anka Grupinska ukonczyla filologie angielska na UAM w Poznaniu. Wspólpracowala z poznanskimi pismami podziemnymi, wraz z innymi zalozyla i wydawala dwumiesiecznik "Czas Kultury". W latach 1988-1989 przebywala w Izraelu opracowujac wspomnienia ocalalych z Zaglady. W latach 1991-1993 pracowala jako attaché kulturalny w ambasadzie polskiej w Tel Awiwie. Od 1996 mieszka w Polsce. Anka Grupinska specjalizuje sie w tematyce stosunków polsko-zydowskich. Publikuje ksiazki (m. in. Wydawnictwo Literackie, Zydowski Instytut Historyczny, Twój Styl), artykuly prasowe (m. in. "Tygodnik Powszechny", "Rzeczpospolita"), realizuje projekty wystawiennicze. Jest takze koordynatorem miedzynarodowego projektu "Swiadek zydowskiego wieku" (archiwizowanie pamieci o zydowskiej przedwojennej Polsce), prowazi autorska audycje radiowa "O Zydach i o Polakach tez" i uczy warszawskich studentów sztuki czytania i pisanie tekstów literackich.

Tags: Jews, Warsaw, Poles, Der Sturmer, Joseph Goebbels

Duration: 3 minutes, 52 seconds

Date story recorded: December 2003

Date story went live: 24 January 2008