a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

Poverty and starvation sickness in the ghetto

RELATED STORIES

The crisis with typhoid epidemic
Marek Edelman Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

Myśmy też, wśród naszych znajomych, bliskich przyjaciół, którzy pracowali z nami w drukarniach, w związkach zawodowych to też bardzo ludzi dużo umarło na tyfus plamisty, a niektórzy przeżyli jednak. W szpitalach leżeli, no po dwie, trzy osoby w jednym łóżku, bo nie było miejsc przecież. Szkoła pielęgniarstwa była i na Czystem i u Berstenów i Baumanów, ale te pielęgniarki mogły bardzo mało zrobić, bo jak Luba Bielicka, która była dyrektorką tej szkoły, ona wymagała żeby tak samo, jak w czasie pokoju zajmować się chorymi. Czyli rano myć  i nacierać plecy i tak dalej. Nie raz, nie jeden raz zdarzało się, że nacierało się i myło człowieka, który już nie żyje. Bo te pielęgniarki, jak jedna miała 50 czy 60 osób w ciągu godziny umyć i natrzeć plecy, to ona nie wiedziała czy on żyje czy nie, z tych trzech posadziła, jeszcze był... jeszcze nie był taki... jeszcze niedawno widocznie umarł, jeszcze były tkanki miękkie i mógł siedzieć prawda, albo posadziła go i opierał się, zresztą ludzie... To jest straszna choroba. Traci się głowę, traci się wszystko. Ale byli ludzie, którzy w domu się leczyli i bardzo dużo. Bo to leczenia nie było specyficznego. Co to robiono?  Chodzili ci lekarze, brali 5 złotych za wizytę czy 3 złote za wizytę, robili zastrzyk z glukozy żeby wzmocnić serce, jak się wtedy mówiło i żeby chory przetrwał ten kryzys, a kryzysy były w dni nieparzyste. Piąty, siódmy, dziewiąty, jedenasty dzień, ci co mieli kryzys jedenastego dnia, to mało kto przeżył. Gorączka była bardzo wysoka, także nie wytrzymywało to. Taka nasza koleżanka przeżyła, która miała dziewiątego dnia kryzys, Blumka. Ona była córką tego...

[Q] Kloga.

- Co?

[Q] Kloga, tak? Blumka Klog?

Tak, tak, ona przeżyła. Zresztą było bardzo dużo lekarzy, którzy chodzili bez pieniędzy na przykład. Potem profesor Lancberg, doktór Penson, to on wtedy był doktorem, doktor Penson, potem ze szpitala - Formanowa z dziecięcego, Formanowa, Lichtenbaumowa, no była cała plejada lekarzy, która chodziła za darmo. Bo w szpitalu było troszeczkę lepiej, bo zupa była codziennie - ta plujka, a do tego było jakieś 3 deko chleba i kwaśny ogórek na śniadanie, więc to było wielkie... wielkie halo, można było co jeść. Czy ci lekarze mieli pieniądze, żeby kupować na czarnym rynku? Może niektórzy, którzy mieli kontakt z aryjską stroną, jak na przykład Tosia Goliborska, której Henryk Woliński był jej przyjacielem sprzed wojny i przychodził do niej do getta.

We, too, among our acquaintances and close friends who worked with us in the print shops, trade unions there were many people who died of typhoid fever, although several survived, too. In the hospitals, there were two or three to a bed because there was no room. There was a school of nursing on Czystem and at the Bersten's and Bauman's, there was very little these nurses could do because when Luba Bielicka, who was in charge of this school, she expected the patients to receive the same standard of care as they would have done in peace-time. So in the mornings they had to be washed and have their backs rubbed, and so on. More than once, a patient would be already dead but would still be washed and rubbed. Because if each nurse had 50 or 60 patients to wash and rub within an hour, she hardly knew if the patient was alive or dead. She would sit the three of them up, one of them had obviously just died and the tissues were still soft and he could sit up, or she'd sit him up and he'd be propped up, besides people... that's a dreadful disease. You lose your head, you lose everything. But there were people who were treated at home and there were lots like that because there wasn't any specific treatment. What did people do? Doctors would come along, charging 5 or 3 zloties per visit, they'd administer a glucose injection to strengthen the heart, as it was said at the time, so that the patient could survive the crisis which came on odd days: the fifth, the seventh, the nineth and the eleventh. Anyone who had a crisis on the eleventh day hardly ever survived. The fever was very high so they couldn't take that. A friend of ours survived, she had a crisis on the nineth day. Blumka. She was the daughter of...

[Q] Kloga.

Yes, yes. She survived. There were many doctors who would make visits without taking any money for their services: Professor Lancberg, Dr Penson, he was a doctor at that time, then there was Forman from the children's hospital, Lichtenbaum a whole group of doctors who wouldn't take money for visiting the sick because things were a little better in the hospital, they had soup each day, the one with bits in it, and about three decagrams of bread to go with it and a pickled gherkin for breakfast, so that was a great thing because they had food. Did those doctors have enough money to buy things on the black market? Perhaps some of them did, the ones who had contacts on the Aryan side, like, for example, Tosia Goliborska who was friends with Henryk Woliński from before the war and who used to come and visit her in the ghetto.

Marek Edelman (1919-2009) was a Jewish-Polish political and social activist and a noted cardiologist. He was the last surviving leader of the 1943 uprising in the Warsaw Ghetto. Following the Second World War, he took an active part in domestic and international politics, dedicating himself to fighting for justice and peace.

Listeners: Anka Grupinska Joanna Szczesna Joanna Klara Agnieszka Zuchowska

Anka Grupinska studied English at the Adam Mickiewicz University in Poznan, Poland. She wrote for Poznan’s underground publications and was herself one of the founding publishers of the bi-monthly Czas Kultury. She spent 1988 and 1989 in Israel compiling reminiscences of Holocaust survivors. From 1991 to 1993, she held the post of Cultural Attache at the Polish Embassy in Tel Aviv. She moved back to Poland in 1996 and now writes books on Jewish subjects, mainly dealing with the history of the Warsaw ghetto. She is also a freelance journalist for Tygodnik Powszechny. Anka Grupinska is the director of the Centropa Foundation project in Poland (oral history project) called “The Witness of the Jewish Century¿, presents her own radio programme, “Of Jews and of Poles too¿, and teaches creative writing and oral history in Collegium Civitas and SWPS in Warsaw.

Anka Grupinska ukonczyla filologie angielska na UAM w Poznaniu. Wspólpracowala z poznanskimi pismami podziemnymi, wraz z innymi zalozyla i wydawala dwumiesiecznik "Czas Kultury". W latach 1988-1989 przebywala w Izraelu opracowujac wspomnienia ocalalych z Zaglady. W latach 1991-1993 pracowala jako attaché kulturalny w ambasadzie polskiej w Tel Awiwie. Od 1996 mieszka w Polsce. Anka Grupinska specjalizuje sie w tematyce stosunków polsko-zydowskich. Publikuje ksiazki (m. in. Wydawnictwo Literackie, Zydowski Instytut Historyczny, Twój Styl), artykuly prasowe (m. in. "Tygodnik Powszechny", "Rzeczpospolita"), realizuje projekty wystawiennicze. Jest takze koordynatorem miedzynarodowego projektu "Swiadek zydowskiego wieku" (archiwizowanie pamieci o zydowskiej przedwojennej Polsce), prowazi autorska audycje radiowa "O Zydach i o Polakach tez" i uczy warszawskich studentów sztuki czytania i pisanie tekstów literackich.

Joanna Szczesna is a journalist writing for Gazeta Wyborcza. Together with Anna Bikont, she’s the author of Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej (The Recollected Flotsam, Friends and Dreams of Wislawa Szymborska) a biography of Wislawa Szymborska, the Polish winner of the Noble Prize for Literature. Since the 1970s, Joanna Szczesna has been involved with the democratic opposition movement in Poland, active in the Worker’s Defence Committee (KOR), the co-founder of the independent press in Poland: editor of KOR’s Information Bulletin, Solidarnosc Press Agency and Tygodnik Mazowsze.

Joanna Szczesna, dziennikarka "Gazety Wyborczej", autorka - wraz z Anna Bikont - biografia polskiej noblistki "Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej". Od lat 70-tych zwiazana z opozycja demokratycznaw Polsce, wspólpracowniczka Komitetu Obrony Robotników, wspóltwórczyni prasy niezaleznej w Polsce: redaktorka "Biuletynu Informacyjnego KOR-u", Agencji Prasowej "Solidarnosc" i "Tygodnika Mazowsze".

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska, urodzona 20 stycznia 1938. Ojciec zginal w Katyniu. Po wojnie zamieszkala w Lodzi. Studia ukonczyla w 1960 r. a specjalizacje z chorób wewnetrznych w 1973 r. Doktorat obronila we Wroclawiu. Pracowala z Markiem Edelmanen przez 15 lat. W 1982 r. wyjechala do Algerii. Wrócila do Polski w 1985 r. i mieszka obecnie w Lodzi.

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska was born 20 January 1938. Her father was killed in the Katyń massacre. After the war, she moved from Warsaw to Lódz. She obtained a degree in medicine in 1960, qualifying as a specialist in internal medicine in 1973. Dr Zuchowska worked with Marek Edelman for 15 years. In 1982 she left Poland for Algeria where she remained for the next three years, returning to Poland in 1985. She currently lives in Lódz.

Tags: Czystem, Zygmunt Bauman, Luba Blum Bielicka, Blumka Klog, prof Lancberg, dr Penson, Tosia Gilborska, Henryk Woliński

Duration: 3 minutes, 33 seconds

Date story recorded: December 2003

Date story went live: 24 January 2008