He was associated with some sort of movement on the Aryjan side and our contact with him had been good all along. Those policemen were holding onto the machine and onto Abrasza and Berek while I was smaller so I was moving around when I saw that this guy was there and he was in charge. So I went up to him and said,'These are your subordinates, tell them to let us go immediately because you know what we've got here'. He says, 'I don't know anything. Everyone's going to die, you're going to die, too. I'm not going to intervene for anyone because everyone's equal in the face of death'. So that's what he had to say but we didn't give in, I'm not going to say how it was and how it happened that we got away from them. After the war, that swine became a journalist for "Robotnik" and signed using his own name. I was raging mad. I went to Micner and said to him who have you got here, this bastard, so then he stopped writing. Since he was a solicitor, and this was a moral slur, there was a court case. He turned up and his defendant was Maślanko. Maślanko was a lawyer with the secret police who in theory defended all the AK fighters when they were condemned to death but he was a secret policeman himself. And he was his solicitor. I was the only witness because Abrasza was dead, Berek was dead. He was sitting opposite me and I said this and this happened, do you deny it? Szuldenfraj who was presiding over the court... Szuldenfraj was a mighty person in the solicitor's chambers, I think he was the most senior laywer in the whole of Kraków, and Kraków, we Austrians are tops when it comes to the law. He was presiding over the court. He asked me so I said what I had to say briefly, I couldn't look at him, he turned my stomach, and then I went out. The case continued until it came to announcing the verdict. There is only one verdict in the solicitor's chambers, it can't be contested. But he didn't turn up for the verdict and put an announcement in the press, in "Głos Ludu", I think, that he didn't acknowledge this court, that it was biased. I don't know how it happened, he defended later and took vast sums of money, then he wrote in "Przekrój" and other newspapers and then he was a witness at the trial of Blosche.
Związany był z... z jakimś ruchem takim po aryjskiej stronie i tak dalej i mieliśmy z nim cały czas dobry kontakt. I ja... i on... Ci policjanci trzymają tą maszynę i trzymają Abraszę i tego... i Berka, a ja jestem mały tak i tego, się kręcę i się... i zobaczyłem, że ten facet chodzi, on jest dowódcą, ja dochodzę do niego i mówię: 'Panie, to są Pana podwładni, niech Pan każe im nas natychmiast zwolnić, bo Pan wie, co tu jest.' On mówi: 'Nic nie wiem, wszyscy i tak idą na śmierć, Wy też idziecie na śmierć, ja nie będę się za nikim wstawiał, bo wszyscy są równi wobec śmierci'. No dobrze powiedział, powiedział, ale to on powiedział, ale nie daliśmy się. No nie będę opowiadał, jak to się stało, żeśmy się tam wyrwali od nich, bo to było... i zabraliśmy im wszystko. A ten facet po wojnie, sukinkot został dziennikarzem w Robotniku i podpisuje się własnym nazwiskiem. Myślałem, że mnie szlag trafi.
Poszedłem do Micnera i mówię do niego: 'Kogo ty tutaj, takiego skurczybyka...', no więc od jutra przestał pisać. I wobec tego, że był adwokatem, a to był zarzut moralny, więc sąd adwokacki albo Izba Adwokacka zrobiła mu sąd. I on przychodzi. Obrońcą jego był Maślanko. Maślanko to jest ten adwokat ubecki, który bronił wszystkich... teoretycznie wszystkich AK-owców z kary śmierci i tak dalej, a sam był ubekiem, tak mówią. Nie wiem, czy był, czy nie był. I on był jego adwokatem. Więc jedynym świadkiem byłem ja, bo Abrasza nie żył, Berek nie żył. I on siedzi naprzeciwko mnie i ja mówię tak i tak było: 'Czy Pan zaprzecza?' Szuldenfraj, przewodniczący sądu. Szuldenfraj w Izbie Adwokackiej był wielką osobą, bo on był chyba najstarszym adwokatem krakowskim, a Kraków... wiesz, my Austriacy jesteśmy górą w prawie. Więc, on chyba był... on był przewodniczącym sądu. Więc mnie zapytał, ja swoje powiedziałem, krótko, nie mogłem na niego patrzeć, obrzydzenie mnie brało i wyszedłem. I potem ten proces się toczył, toczył, toczył i przyszło do tego, że ma mieć wyrok. Wyrok jest jedyny w Izbie Adwokackiej – nie może bronić. Ale na ten wyrok on nie przyszedł i złożył do prasy jakiejś tam, chyba do Głosu ludu oświadczenie, że on nie uznaje tego sądu, że ten sąd jest stronniczy i tak dalej, i tak dalej. Nie wiem, jak to się stało, potem on bronił, straszne pieniądze brał i potem pisał w Przekroju i w innych gazetach... ale ja tego... i potem był świadkiem na procesie Bloschera.