a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

Warsaw followed our example: Operation Arsenał

RELATED STORIES

First armed action in the ghetto
Marek Edelman Social activist
Comments (0) Please sign in or register to add comments

It was winter, there was frost, and suddenly on the morning of 18 January - it's interesting that they kept it a great secret because whenever there was an action, you could feel it in town that something was going to happen, they'd strengthen the guard around the ghetto, but here - nothing. They just turned up and started deporting people. I have to admit that those six or seven guns because ours went off as well. Two maybe three Germans died and so the Germans got a fright, they hadn't expected this because this was the first day and they thought they'd won. They came the following day, there was more shooting, I don't know if anyone was killed or not, if any of those Germans was wounded, that doesn't matter, but they were afraid and on the fourth day they stopped their attacks. They deported 6,000 people because everyone was hiding as they all knew what was in store for them. This is when we suddenly saw sense and realised it couldn't carry on like this, that when an action began, one was living in the first street, another in the tenth - we couldn't gather together, the one who had the gun didn't know where to shoot and didn't know how to fight, and so on, and so on. So we decided, it was one day in January, 20 January, during the fighting we had a quick meeting of the command at 61 Miła Street, there was nothing left there any more, when Anielewicz - had he come back by then? - when he got caught and he began to fight with his friends on the corner of Muranowska and Zamenhof Street. They got away and snatched a machine gun from a German and hid in the doorways and survived and then came here. I think that was in the afternoon of the same day, I can't say if it was the second or the third day of the action. That's when we decided that these militant groups need to be barracked together to be ready for any kind of action. And that's what happened. That action came to an end and some of our people who were in these militant groups were caught but then they jumped out of the train. That train, which was on its way to Treblinka, was travelling quite slowly so they took out the grating that was in the window, jumped out and came back those 8 kilometres to the ghetto because they had nowhere else to go. This was a sign of resistance. There were signs of resistance on Umschlagplatz, too, during the big action. For example, a friend of mine who was a printer, he gave a speech in front of the train telling people not to get on. It's true that they killed him but the other people resisted but in the end they went. So it's not true that there was no resistance. There was resistance but they were young lads, they had no idea how to shoot, how to lead an action, urban guerillas, that name didn't exist anywhere, no one knew that there was such a thing. All those fighters from the Aryan side said you need to learn how to fight in the streets but they didn't know anything themselves. They'd bring us bits of paper to read how to build barricades. Everything can be build but you have to have materials to build it with. If you don't have that, you can whistle to the wind. Gomułka said: 'You haven't got any weapons, climb those walls and use your bare hands, they'll shoot you with their machine guns but at least Warsaw will see that you're being killed.' So then someone said to him, 'People can that they're being killed anyway, they don't have to climb the walls for that.' We had no idea of what to do, because for instance this is what was being said: 'The fighting will begin and what can we do? We have no weapons. The Citadel wasn't far off, we'll all sit down, we'll lead 5,000 people into the Citadel and we'll sit down on those raised banks and we'll wait, no one will take us in. If we burn down the ghetto, what'll happen?' Antek was the one who said that we needed to be careful about burning things down because the Germans might set fire to it and then things would get really bad.

No i tutaj nagle, jest zima, mróz i nad ranem, 18 stycznia rozpoczyna się... i ciekawe, że oni to bardzo trzymali w tajemnicy, bo zawsze przed akcją coś się czuło w mieście, że będzie, że tutaj obstawiali bardziej getto to tam, tutaj nic. Buch, przyszli i zaczęli akcję wysiedleńczą. No i trzeba przyznać, że te sześć rewolwerów, czy siedem, bo nasz też wystrzelił. Zginęło dwóch, czy trzech Niemców i Niemcy się przerazili. Oni się nie spodziewali tego, bo to było pierwszego dnia, no i oni myśleli, że wszystko zwyciężyli, przyszli jeszcze następnego dnia, jeszcze były strzały, nie wiem czy kogoś zabito czy nie, czy był ktoś ranny z tych Niemców, to jest obojętne, ale się przestraszyli i na czwarty dzień przerwali akcję. Wywieźli sześć tysięcy ludzi, bo wszyscy ludzie byli schowani już, bo wszyscy wiedzieli co ich czeka. I tutaj... tutaj... tutaj żeśmy przyszli po rozum do głowy, że nie może być tak, że jak się zaczyna akcja, to jeden mieszka na pierwszej ulicy, na dziesiątej ulicy, nie można się zwołać, ten co ma rewolwer nie wie gdzie strzelać i nie umie się bić, i tak dalej, i tak dalej. Więc postanowiliśmy, to było chyba któregoś stycznia, 20 stycznia. Jeszcze... jeszcze w czasie akcji mieliśmy takie krótkie zebranie komendy na... na Miłej 61, tam już nic nie było, to wtedy, jak Anielewicz - czy on już wrócił wtedy? Tak... - Wtedy kiedy jego złapali i on... i on z tymi kolegami zaczęli się bić na rogu Muranowskiej i Zamenhoffa i uciekli z tego tego... i wyrwali karabin jakiś tam jakiemuś Niemcowi i uciekli do bram, i oni się uratowali i przyszli. I chyba to było tego samego dnia po południu, już nie mogę powiedzieć, czy drugiego czy trzeciego dnia akcji. I wtedy postanowiliśmy, że te grupy bojowe muszą być skoszarowane, żeby były gotowe do każdej akcji. No i tak się stało. Znaczy się ta akcja się skończyła i jeszcze przecież część z tych ludzi naszych, którzy byli w tych grupach bojowych złapali Niemcy, tych co nie mieli w ogóle broni to z tej... z tej no Nowolipki, Nowolipie gdzie nic się nie... Nie, tam też się odbywało... Na jednych z tych ulic się nie odbywało nic, to tych wszystkich złapali i oni wyskoczyli z wagonu - rozumiesz? Pociąg ten, który jechał do Treblinki jechał dosyć wolno, więc oni wyłamali kratę w tym okienku wagonu tego kolejowego i wyskoczyli, i wrócili osiem kilometrów, wrócili do getta, bo nie mieli dokąd pójść gdzie indziej. Więc to już był o znak oporu. Przecież na tym Umschlagplatzu też były znaki oporu, w tej dużej akcji. Przecież na przykład taki mój kolega, on był drukarzem, to przecież przed wagonem on wygłosił takie przemówienie, żeby nie wchodzić do wagonów. Jego wprawdzie zabili, ale reszta się opierała, ale poszła. Bo jak strzelają to... więc to nie jest tak, że to było wszystko bez oporu, był opór. Ale ten opór, wiesz, takie szczeniaki, które w ogóle nie mają pojęcia o tym, jak się strzela, jak się prowadzi jakąś akcję, jakąś partyzantkę miejską, czy coś takiego kiedy w ogóle tej nazwy nie było nigdzie i nikt nie wiedział, że coś takiego jest. Ci wszyscy bojownicy z aryjskiej strony mówili: `Trzeba się uczyć walk ulicznych`. Ale oni sami nic nie umieli. Przynosili nam jakieś papierki, żeby czytać, żeby robić barykady, żeby to. Wszystko można robić, wszystko, i barykady i wszystko tylko trzeba mieć czym, a jak nie ma czym to możesz gadać do lampy. Gomułka powiedział przecież: `Nie macie broni? Ohh... a i tak zginiecie, idźcie z gołymi rękomi na mury, będą do was strzelać z karabinów maszynowych, to chociaż Warszawa zobaczy, że was zabijają.` To mu ktoś powiedział, to i tak widzą, że ich zabijają - nie trzeba iść na mury po to. Myśmy nie mieli pomysłu co zrobić, bo na przykład mówiło się tak: `Zacznie się akcja. Co my możemy zrobić? Nie mamy broni. Nie mamy broni. Nie mamy broni. Niedaleko jest Cytadela, usiądziemy wszyscy, wyprowadzimy pięć tysięcy osób na Cytadelę i na tych wzgórzach usiądziemy i gdzie będziemy uciekać, nikt nas nie przyjmie. Podpalimy getto, to co będzie? To Antek powiedział: `O z tym podpalaniem to trzeba być ostrożnym, jak może Niemcy podpalą i wtedy dopiero będzie kiepsko.`

Marek Edelman (1919-2009) was a Jewish-Polish political and social activist and a noted cardiologist. He was the last surviving leader of the 1943 uprising in the Warsaw Ghetto. Following the Second World War, he took an active part in domestic and international politics, dedicating himself to fighting for justice and peace.

Listeners: Anka Grupinska Joanna Szczesna Joanna Klara Agnieszka Zuchowska

Anka Grupinska studied English at the Adam Mickiewicz University in Poznan, Poland. She wrote for Poznan’s underground publications and was herself one of the founding publishers of the bi-monthly Czas Kultury. She spent 1988 and 1989 in Israel compiling reminiscences of Holocaust survivors. From 1991 to 1993, she held the post of Cultural Attache at the Polish Embassy in Tel Aviv. She moved back to Poland in 1996 and now writes books on Jewish subjects, mainly dealing with the history of the Warsaw ghetto. She is also a freelance journalist for Tygodnik Powszechny. Anka Grupinska is the director of the Centropa Foundation project in Poland (oral history project) called “The Witness of the Jewish Century¿, presents her own radio programme, “Of Jews and of Poles too¿, and teaches creative writing and oral history in Collegium Civitas and SWPS in Warsaw.

Anka Grupinska ukonczyla filologie angielska na UAM w Poznaniu. Wspólpracowala z poznanskimi pismami podziemnymi, wraz z innymi zalozyla i wydawala dwumiesiecznik "Czas Kultury". W latach 1988-1989 przebywala w Izraelu opracowujac wspomnienia ocalalych z Zaglady. W latach 1991-1993 pracowala jako attaché kulturalny w ambasadzie polskiej w Tel Awiwie. Od 1996 mieszka w Polsce. Anka Grupinska specjalizuje sie w tematyce stosunków polsko-zydowskich. Publikuje ksiazki (m. in. Wydawnictwo Literackie, Zydowski Instytut Historyczny, Twój Styl), artykuly prasowe (m. in. "Tygodnik Powszechny", "Rzeczpospolita"), realizuje projekty wystawiennicze. Jest takze koordynatorem miedzynarodowego projektu "Swiadek zydowskiego wieku" (archiwizowanie pamieci o zydowskiej przedwojennej Polsce), prowazi autorska audycje radiowa "O Zydach i o Polakach tez" i uczy warszawskich studentów sztuki czytania i pisanie tekstów literackich.

Joanna Szczesna is a journalist writing for Gazeta Wyborcza. Together with Anna Bikont, she’s the author of Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej (The Recollected Flotsam, Friends and Dreams of Wislawa Szymborska) a biography of Wislawa Szymborska, the Polish winner of the Noble Prize for Literature. Since the 1970s, Joanna Szczesna has been involved with the democratic opposition movement in Poland, active in the Worker’s Defence Committee (KOR), the co-founder of the independent press in Poland: editor of KOR’s Information Bulletin, Solidarnosc Press Agency and Tygodnik Mazowsze.

Joanna Szczesna, dziennikarka "Gazety Wyborczej", autorka - wraz z Anna Bikont - biografia polskiej noblistki "Pamiatkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wislawy Szymborskiej". Od lat 70-tych zwiazana z opozycja demokratycznaw Polsce, wspólpracowniczka Komitetu Obrony Robotników, wspóltwórczyni prasy niezaleznej w Polsce: redaktorka "Biuletynu Informacyjnego KOR-u", Agencji Prasowej "Solidarnosc" i "Tygodnika Mazowsze".

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska, urodzona 20 stycznia 1938. Ojciec zginal w Katyniu. Po wojnie zamieszkala w Lodzi. Studia ukonczyla w 1960 r. a specjalizacje z chorób wewnetrznych w 1973 r. Doktorat obronila we Wroclawiu. Pracowala z Markiem Edelmanen przez 15 lat. W 1982 r. wyjechala do Algerii. Wrócila do Polski w 1985 r. i mieszka obecnie w Lodzi.

Joanna Klara Agnieszka 'Aga' Zuchowska was born 20 January 1938. Her father was killed in the Katyń massacre. After the war, she moved from Warsaw to Lódz. She obtained a degree in medicine in 1960, qualifying as a specialist in internal medicine in 1973. Dr Zuchowska worked with Marek Edelman for 15 years. In 1982 she left Poland for Algeria where she remained for the next three years, returning to Poland in 1985. She currently lives in Lódz.

Tags: 18 January, Germans, 20 January, 61 Miła Street, Muranowska Street, Zamenhoff Street, Treblinka, Umschlagplatz, Aryan side, Warsaw, Citadel, Mordechai Anielewicz, Władysław Gomułka

Duration: 5 minutes, 51 seconds

Date story recorded: December 2003

Date story went live: 24 January 2008