a story lives forever
Register
Sign in
Form submission failed!

Stay signed in

Recover your password?
Register
Form submission failed!

Web of Stories Ltd would like to keep you informed about our products and services.

Please tick here if you would like us to keep you informed about our products and services.

I have read and accepted the Terms & Conditions.

Please note: Your email and any private information provided at registration will not be passed on to other individuals or organisations without your specific approval.

Video URL

You must be registered to use this feature. Sign in or register.

NEXT STORY

The sense of seclusion in Berlin

RELATED STORIES

Protest poetry and me
Adam Zagajewski Poet
Comments (0) Please sign in or register to add comments

Może trzeba tu powiedzieć kim była Halina Mikołajska, ta nieżyjąca już niestety od dawna. Była wielką aktorką, bardzo w Polsce znaną i podziwianą – wtedy chyba wszyscy wiedzieli kto to jest Halina Mikołajska i ona chyba jako jedna z pierwszych związała się właśnie z opozycją. I... no niestety aktorzy są najszybciej zapominani, więc pewnie dziś mało kto pamięta. Poza starszym pokoleniem, oczywiście. A teraz tu się pojawia pewien dylemat, bo były te... te lata opozycji, które wspominam jako coś wspaniałego, głównie przez to, że poznałem wielu ludzi, niezwykłych. Ten ruch opozycyjny przed Solidarnością, przed Stocznią Gdańską, cechował się tym, że... to znaczy po zapewne także, z tym że wtedy byłem głównie za granicą. Ale te późne lata 70. to był taki wielki festiwal przyjaźni, dlatego że w tym ruchu opozycyjnym spotykało się studentów, profesorów, robotników, ludzi z różnych warstw społecznych. I było bardzo dużo nowych przyjaźni, nowych spotkań, to pamiętam jako takie niezwykłe ożywienie – ożywienie życia przyjacielskiego.

A jednocześnie dla mnie to był pewien kłopot, bo... kłopot w sensie pisania, dlatego że ten ruch opozycyjny oczywiście niczego nie żądał, ale było takie milczące oczekiwanie, że jeśli jesteś poetą, przyłączyłeś się do nas, to będziesz pisał wiersze opozycyjne, polityczne. Ja parę takich wierszy napisałem, ale czułem, że to... to nie jest mój... to nie jest moja emploi, jak mówią we Francji – to nie jest mój kierunek, to nie jest to, że ja nie potrafię całkowicie utożsamić się w sensie estetycznym. Podziwiam – i naprawdę podziwiam, nie mówię tego z przekąsem – Staszek Barańczak, Stanisław Barańczak, mój rówieśnik z Poznania, który wtedy... on jakby podjął do końca to... to wezwanie i pisał rzeczywiście świetne wiersze, które odpowiadały na to oczekiwanie, te wiersze. Ale pisał wiersze na bardzo wysokim poziomie, to nie były agitki, tylko prawdziwe wiersze. Ale jednak czas jest nieubłagany i po latach te wiersze, które wtedy – pisane przez niego – były na ustach no, nie wszystkich, ale bardzo wielu , jednak spłowiały, jest on dated, jak mówią po angielsku, one się... wpisane są w ten czas i nie... po pierwsze, polityczne rzadko wychodzą poza moment swojego... swojego poczęcia. A ja właśnie – nie dlatego, że chciałbym pisać wiersze wieczne, bo w ogóle o tym jeszcze nie myślałem czy... nie myślałem wcale, ale czułem, że to nie jest dla mnie, I trochę się dusiłem. To znaczy z jednej strony byłem zachwycony tym ruchem i entuzjastycznie w nim uczestniczyłem, a z drugiej strony dusiłem się jako poeta, bo nie... wiedziałem, że nie potrafię zaspokoić tych oczekiwań. I wtedy dostałem zaproszenie do Berlina Zachodniego na roczne stypendium i w zasadzie nie powinienen był tego akceptować, gdybym był porządnym opozycjonistą, który rozumie swoje obowiązki – że jego miejsce jest tutaj, że tu powinienem zostać i dalej prowadzić jakieś seminarium w Uniwersytecie Latającym. Przychodzą do mnie do domu młodzi ludzie i rozmawialiśmy o zakazanych książkach, byłem w redakcji Zapisu. Ale z drugiej strony czułem tę niewygodę jako autor, jako... poeta. I dlatego przyjąłem to zaproszenie, pomyślałem, że... że to mi da czas do namysłu, do zrozumienia kim jestem – nie jako człowiek prywatny czy biologiczny, czy jako obywatel, ale jako autor i jako pisarz, czyli w którą stronę mam iść.

Perhaps I ought to say something about Halina Mikołajska here – unfortunately, she's long since dead. She was a great actress who was very well known and admired in Poland. I think at the time, everyone knew who Halina Mikołajska was and she was probably one of the first people to join the opposition. And, sadly, actors are soon forgotten so there probably aren't many people left who remember her other than the older population, of course. And here, I'm confronted by a certain dilemma because there were the years of participating in the underground which I recall as something wonderful mainly because I met a great many exceptional people. That opposition movement before Solidarność, before the Gdańsk Shipyard was characterised by... this was later by which time I was mostly abroad... but the late '70s was a huge festival of friendship because the opposition was where you'd meet students, professors, workers, people from all kinds of social strata. This led to a great many new friendships, new meetings so I remember it as a time of exceptional animation – animation of friendships.

At the same time, it presented me with difficulties in the sense of writing because this opposition movement demanded nothing, of course, but there was a silent expectation that if you're a poet and you've joined our cause, you will write political protest poetry voicing your opposition. I wrote a few poems of that kind, but I didn't feel it was my emploi as they say in France. This wasn't the direction I wanted to take, this wasn't it, I wasn't able to entirely identify with it aesthetically. I'm amazed at Staszek Barańczak, really amazed and this isn't a snide remark, but Stanisław Barańczak, my contemporary from Poznań who rose to the challenge and wrote wonderful poetry in response to this expectation. But his work was of a very high calibre, they were agitprop but proper poetry. But time marches on relentlessly and now years later, these poems which he wrote and which almost everyone was quoting have faded and he's become dated as you say in English. They belong to those political times, and rarely survive outside of the moment of their conception. Whereas I – not because I wanted to write poetry that would last for all eternity because that's not something that I've considered yet or at all, but I felt that wasn't for me and so I was a bit stifled. I mean, on the one hand, I was enthralled by this movement and participated in it enthusiastically, but on the other, I felt stifled as a poet because I wasn't able to satisfy these expectations. That's when I was invited to go to West Berlin on an annual grant. In principle, I shouldn't have accepted this offer if I had been a genuine oppositionist who knew his duties – that my place was here, that this was where I ought to be and carry on giving seminars at the Flying University. Young people would come to my house and we'd talk about the black-listed books; that was when I was on the editorial board of Zapis. But I felt uncomfortable as an author, as a poet and that was why I accepted the invitation thinking that this would give me time to consider, to understand who I am – not as a private individual or a biological entity or a citizen, but as an author and a writer – in other words, what direction should I be taking.

Adam Zagajewski (b. 1945 in Lwów) is a Polish poet, novelist, translator and essayist. He was awarded the 2004 Neustadt International Prize for Literature, the 2016 Griffin Poetry Prize Lifetime Recognition Award and the 2017 Princess of Asturias Award for Literature. He is considered as one of the leading poets of the Generation of '68 or the Polish New Wave (Polish: Nowa fala) and is one of Poland's most prominent contemporary poets.

Listeners: Andrzej Wolski

Film director and documentary maker, Andrzej Wolski has made around 40 films since 1982 for French television, the BBC, TVP and other TV networks. He specializes in portraits and in historical films. Films that he has directed or written the screenplay for include Kultura, which he co-directed with Agnieszka Holland, and KOR which presents the history of the Worker’s Defence Committee as told by its members. Andrzej Wolski has received many awards for his work, including the UNESCO Grand Prix at the Festival du Film d’Art.

Tags: Halina Mikołajska, Stanisław Barańczak

Duration: 5 minutes, 5 seconds

Date story recorded: March 2018

Date story went live: 25 April 2019